środa, 28 sierpnia 2013

ROZDZIAŁ 23

Chodząc wokół toru leciały mi łzy. Patrzyłam na niego i pierwszy raz w życiu poczułam coś takiego. Byłam jeszcze bardziej pewna, że to jest to, na czym zależy mi najbardziej. Chcę łączyć z tym swoją przyszłość. Od teraz byłam pewna, że nie liczy się nic innego. Mama nie jest już w stanie zabrać mnie do domu. Zrobię wszystko, aby tu zostać.

Po dwóch godzinach chodzenia wokół toru postanowiłam wrócić do hotelu. Nie wiedziałam czego mam się spodziewać. Niepewnie weszłam do pokoju. Zastałam mamę rozmawiającą z Sebastianem, który od razu jak mnie zobaczył, wstał i mocno mnie przytulił.
- Gdzie ty tak długo byłaś? Martwiliśmy się - oznajmił kierowca.
- Byłam się przejść wokół toru- odpowiedziałam smutna.
- Madziu... - zaczęła mama - Naprawdę chcesz tu zostać, rzucić szkołę?
- Tak. Kocham F1 i dobrze wiesz, że od zawsze chcę łączyć z tym swoją przyszłość...
- Wiem... - przerwała mi mama.
- No to pozwól mi na to. Ja wiem, że jestem przed maturą, że powinnam już wytrwać te kilka miesięcy, ale jeżeli jest taka szansa na spełnienie marzeń to nie chcę jej zmarnować, zrozum.
- Magda, rozumiem. Też w twoim wieku miałam marzenia, plany. One nigdy nie doczekały spełnienia...
- Mamo! Proszę cię... ja swoje już prawie spełniłam. Z resztą mam 18 lat i chyba mogę już o sobie decydować.
- To że masz 18 lat nie oznacza, że jesteś w pełni dorosła i możesz robić co chcesz!
-  Okej, ja to wiem, ale na spełnienie marzeń, na bycie tutaj, na taką szansę czekam od trzynastu lat. Mam ją zaprzepaścić tylko dlatego, że tobie się to nie podoba?
- Mi się podoba to, że chcesz spełnić marzenia...
- No to w czym masz problem?! - byłam już strasznie wkurzona. Nie wytrzymałam i musiałam krzyknąć.

Ze złości zamknęłam się w łazience i płakałam. Słyszałam tylko Sebastiana mówiącego, że mam otworzyć. Po kilku minutach to zrobiłam. Kierowca przytulił mnie i otarł łzy.
- Kochanie... - zaczął - próbowałem przekonać twoją mamę... Ale ona strasznie się o ciebie martwi...
- Nie powinna się wtrącać w moje życie - przerwałam Sebastianowi i powiedziałam to na tyle głośno, aby moja mama również to usłyszała. Sebastian z tego powodu zamknął drzwi.
- Skończ tą szkołę, zdaj maturę... Niedługo kończy się sezon, więc będziemy się widywać częściej. Ja będę do ciebie przyjeżdżał. Potem od marca przetrwamy jakoś te dwa czy trzy miesiące. Pracę dostaniesz we wrześniu po letniej przerwie i wszyscy będą zadowoleni.
- A możesz mi wytłumaczyć do czego w tej karierze jest mi potrzebna matura?
- Ale pomyśl o twojej mamie...
- Wiesz co? Gdyby moje dziecko dostało taką szansę, ja bym jej jeszcze pomogła w tym. Szkoła nie ma znaczenia... Maturę zawsze można zdać później, a takiej szansy jednak nie dostaje się codziennie, no nie?
- Ta szansa ci nie minie. Pracę masz pewną, przynajmniej ten okres próbny. Jak się sprawdzisz dostajesz umowę. Trudno jest znaleźć człowieka na to stanowisko, więc nie masz praktycznie konkurencji.
- Mam tego dość! Nie będziecie za mnie decydować! To jest moje życie!

Wyszłam szybko z hotelu...

__________________________________________________
Cześć, cześć :) ! Postanowiłam w końcu dodać coś nowego. Nie będę obiecywać tak jak zawsze, że będę częściej pisać, bo niestety nie potrafię tych obietnic dotrzymać za co was bardzo, bardzo, bardzo przepraszam!

niedziela, 31 marca 2013

ROZDZIAŁ 22


Szybko odebrałam telefon od Agaty.
- Jak to wszystkim wiesz?! – zapytała strasznie wkurzona.
- Uspokój się… Sebastian mi powiedział.
- Po co?
- A co? Miałaś zamiar mnie oszukiwać? Fajna z ciebie przyjaciółka…
- Chciałam ci powiedzieć… Ale nie wiedziałam jak… Zrozum… Ty jesteś w nim taka zakochana, a ja się bałam, że to wszystko popsuję.
- Mimo wszystko szczerość w przyjaźni to chyba podstawa, no nie?
- Przepraszam. Nie chcę po prostu pamiętać o tamtym związku. To było coś strasznego…
- Rozumiem cię…
- Kiedy wracasz do Polski?
- Od razu po wyścigu mam samolot.
- Zobaczymy się dopiero za tydzień?
- Moja mama ma dzisiaj przyjechać…
- Pogadamy potem, bo moja mama wróciła do domu.
Agata szybko się rozłączyła.

Sebastian, który przysłuchiwał się całej tej rozmowie od razu po jej zakończeniu wstał i mnie przytulił.
- A co jak jednak będziesz musiała dzisiaj wrócić?
- Nie wiem… - odpowiedziałam ze smutkiem.
- Nie pozwolę na to. Kocham cię!
- Ja ciebie też, ale zrozum, że dla mojej mamy to nie ma znaczenia. W dodatku…
- Co?
- Mam zamiar porzucić szkołę…
- Teraz?! Zostało ci kilka miesięcy, nie wytrzymasz?
- Chcę być przy tobie…
- Twoja mama mnie zabije…
Rozmowę przerwało nam pukanie do drzwi. Byłam pewna, że to moja mama W ogóle się nie pomyliłam…

Mama szybko weszła do pokoju i pierwsze co zrobiła to usiadła na łóżku i groźnym wzrokiem na mnie spojrzała. Od razu wiedziałam, że to nie będzie łatwa rozmowa. Spojrzałam na Sebastiana, który stał i opierał się o ścianę, nie za bardzo wiedząc co ma robić. Jedyny pocieszający fakt był taki, że po tej rozmowie najprawdopodobniej moim jedynym problemem będzie już tylko Agata.

- Mamo… - zaczęłam niepewnie.
- Wiesz co… ja chcę zacząć – poinformowała mnie. – Co masz zamiar dalej robić? Jeżeli będziesz tak co tydzień przyjeżdżała na wyścigi to zawalisz szkołę i nie zdasz matury.
- W zasadzie to…
- Nie! Daj mi dokończyć… Okej… Żebym już nie była taką „złą matką” to pozwolę ci tu zostać.
- Naprawdę?! – byłam mile zaskoczona.
- Ale jest jeden warunek – w sumie mogłam się tego spodziewać… - Jeżeli podasz mi choć jeden sensowny powód, dla którego chcesz tu zostać, to ci pozwolę.
- Wyrabiam już sobie znajomości. Mam szanse zostać nawet menadżerem zespołu, ale wszystko w swoim czasie. Być może od kolejnego sezonu będę zatrudniona na okres próbny.
- Czyli masz zawód, tak?
- No tak, ale oprócz tego spełnię w końcu swoje marzenia.
- Ale sezon zaczyna się już w marcu, a matury są w maju… Co teraz?
- Chcę porzucić szkołę…
- Słucham?! Jeżeli to jest twój plan na przyszłość to wolę, żebyś teraz wróciła do domu.
- Dlaczego?! Oczywiście… Dla ciebie nigdy nie miały znaczenia moje marzenia…
- Mają znaczenie i je sobie spełniaj jak chcesz, ale nie kosztem szkoły!
- Szkoła nie jest najważniejsza!!!
Cała wkurzona wyszłam z mojego pokoju i poszłam na spacer wokół toru Austin. 

_______________________________________________
No to jest w końcu powrót na bloga ; ) już niedługo kolejny rozdział ; ) obiecuję wam, że do środy będą przynajmniej dwa rozdziały ; ) 

Ale teraz: co myślicie o tym? : )

poniedziałek, 18 lutego 2013

ROZDZIAŁ 21


Mówiąc szczerze strasznie się bałam tego dnia. Nie chciałam dzwonić do mamy. Obawiałam się rozmowy z nią. Wiedziałam, że nie pozwoli mi zostać. Od rana próbowałam coś wymyślić, żeby pozwoliła mi zostać, a najlepiej żeby w ogóle tu nie przyjeżdżała. Niestety to było niemożliwe. Wiedziałam, że mama mimo wszystko i tak dotrze do Austin.

Martwiłam się jeszcze o Agatę. Musiałam do niej zadzwonić. Zostawiłam jej prawie milion nie odebranych połączeń. Nie mam pojęcia co się z nią dzieje. Siedziałam i się cały czas zadręczałam.  W końcu przyszedł Sebastian.
- Hej. Co ty taka smutna? – zapytał.
- Chodzi o Agatę, mówiłam ci już…
- Nie przejmuj się nią.
- Jak mam się nie przejmować?! – zdziwiła, a jednocześnie wkurzyła mnie odpowiedź Sebastiana. – zrozum, że z moją najlepszą przyjaciółką dzieje się coś nie tak. Straciłam już kiedyś przyjaciółkę, nie chcę, żeby Agata skończyła tak samo.
- Daj jej czas. Przejdzie jej ten dziewczęcy foch i  będziesz mogła z nią pogadać.
- Głupi jesteś?! Jak jej przejdzie może być już za późno! Zrozum… pamiętam sytuacje z Emilką…
- Daj spokój… Agata nie jest głupia…
- Nie chce mi się z tobą gadać! A gdyby u ciebie ktoś, kto jest ci bardzo bliską osobą, taką jak członek rodziny, nagle się zaczął dziwnie zachowywać? Nie chciał by z tobą gadać… Jak ty byś się zachował? Czekał aż mu przejdzie?
Sebastian już nic nie odpowiedział.

Długo siedzieliśmy ze sobą w ciszy. Nie zdziwiłabym się gdyby to była nawet godzina. Nie potrafiliśmy się wysłowić. To może mała i bezsensowna kłótnia, ale nasza pierwsza. Dodatkowo martwiłam się Agatą, mamą… To wszystko spadło na mnie jednocześnie…

- Magda… - zaczął w końcu Sebastian. – Muszę ci o czymś powiedzieć. Jest jeszcze coś o czym nie wiesz…
- Co takiego? – zapytałam zdziwiona.
- Pamiętasz nasze pierwsze spotkanie? Ten czas jak nie miałem humoru i nie chciałem powiedzieć o co chodzi?
- Pamiętam…
- To chodzi o Agatę…
- Co?! – wstałam z łóżka i nie wierzyłam w to co on mówi. – Ale jak o Agatę?
- My się już znaliśmy wcześniej… Stara historia… Chyba się jeszcze wtedy nie znałyście…
- Kiedy?
- Jakieś cztery albo pięć lat temu. Chodziła z moim kuzynem… Od tamtej pory tak naprawdę nie mam już z nim kontaktu. Tak samo jak moja rodzina…
- A co się stało?
- On ją bił…

Sebastian opowiedział mi tą całą historię. To straszne. Od razu napisałam do Agaty smsa, że o wszystkim już wiem. Na odpowiedź długo nie musiałam czekać. Agata szybko do mnie zadzwoniła…

__________________________________________________
Co myślicie o rozdziale?

pytania?: http://ask.fm/omommmXD

sobota, 16 lutego 2013

ROZDZIAŁ 20


Szybko dobiegłam na przystanek. Autobus do Poznania miałam o ósmej trzydzieści. Na dworze było bardzo zimno, mimo że był dopiero początek listopada. Podróż na lotnisko była bardzo długo. Dotarłam tam dopiero o godzinie jedenastej. Na samolot czekałam godzinę, o osiemnastej w końcu dotarłam do Austin.  Zameldowałam się w hotelu, który znajdował się najbliżej toru i zadzwoniłam do Sebastiana:
- Cześć kochanie. Co tam? – odebrał zadowolony.
- Hej. Jestem już w Austin.
- Naprawdę? – szczęście kierowcy było nie do opisania. – Mam pomysł… Spotkajmy się przy torze, co? Teraz.
- No dobra. Będę za jakieś dziesięć może dwadzieścia minut.
- Okej, do zobaczenia.
- Pa pa – rozłączyłam się.

Jako, że w Austin była znacznie cieplej niż w Polsce zastąpiłam spodnie szortami, a botki czarnymi vansami. Dotarłam na tor najszybciej jak potrafiłam. Sebastian już na mnie czekał.
- Cześć – rzuciłam się mu w ramiona.
- Hej. W końcu mogę cię zobaczyć – mocno mnie pocałował. – Nawet nie wiesz jak się cieszę.
- Ja też. Kocham cię – położyłam głowę na jego ramieniu. Nie potrafiłam opanować tego zadowolenia, że go widzę.
- Ja ciebie też. Mama pozwoliła ci jechać?
-  Nie… W sumie to… musiałam „uciec”.
- Jak to?
- Długa historia. Naprawdę nie mam ochoty teraz o tym rozmawiać.
- No dobrze – pocałował mnie w czoło.

Z Sebastianem poszliśmy się przejść po Austin.  Niestety było już późno, więc około dwudziestej drugiej odprowadził mnie do hotelu. Byłam zdziwiona, że mama jeszcze nie dzwoniła, więc postanowiłam sam to zrobić.
- Hej mamo… - powiedziałam niepewnie.
- Dlaczego wyjechałaś.
- Miłość wygrała… Przepraszam…
- Nie przepraszaj. Jak jutro nie wrócisz to sama po ciebie przyjadę.
- Ale mamo… Halo? – mama się rozłączyła.

Nie miałam ochoty wracać jutro do domu. Byłam szczęśliwa, że spędzę z Sebastianem chociaż te głupie cztery dni. Mama nie była w stanie nas rozdzielić. Zasypiając cały czas o tym myślałam…

___________________________________________________
Jak myślicie: czy mama Magdy zmusi ją do powrotu do domu?

pytania? : http://ask.fm/omommmXD

ROZDZIAŁ 19


- Cześć – weszłam niepewnie do pokoju Agaty.
- Wyjdź. Chcę być sama…
- Wszystko w porządku?
- Nie rozumiesz słowa wyjdź? Nie mam ochoty z tobą rozmawiać – Agata próbowała wypchnąć mnie ze swojego pokoju.
- Dlaczego nie byłaś dzisiaj w szkole?
Nie doczekałam się odpowiedzi. Zostałam wypchnięta z pokoju. Agata zakluczyła się w środku. Postanowiłam pójść do jej mamy, aby z nią porozmawiać. Powiedziałam jej o całej sytuacji i o tym, że Agaty nie było w szkole. Jej mama była przerażona. Ja jednak nic więcej nie mogłam zrobić.

Wychodząc z domu Agaty zadzwonił do mnie Sebastian.
-  No hej, co tam? – przywitałam się.
- Dobrze, a u ciebie?
- Z Agata jest coś nie tak. Dziwnie się dzisiaj zachowuje.
- Przejdzie jej, nie martw się.
- Tak myślisz? Nie znasz jej. Jest strasznie uparta.
- Zobaczysz, że jej przejdzie. Gadałaś z mamą?
- Ten wyjazd stoi pod dużym znakiem zapytania…
- Załatw to jakoś. Bardzo mi na tym zależy.
- Mi też.
- Kocham Cię.
Rozmawiałam z Sebastianem dopóki nie dotarłam do domu. Obiecałam mu, że od razu porozmawiam z mamą. Niestety nie było jej wtedy w domu, co było dla mnie zdziwieniem.

Wszystko tego dnia układało się naprawdę dziwnie. Próbowałam jeszcze parę razy skontaktować się z Agatą niestety na nic. Około godziny dwudziestej drugiej mam przyszła do domu. Od razu zeszłam na dół, aby zapytać się gdzie była.
- Gdzie byłaś tak długo? – zapytałam.
- Szukałam ciebie. Myślałam, że pojechałaś do Stanów.
- Nie pojechałam…
- Nie jedź tam. Proszę cię. Skończ szkołę, potem rób co chcesz.
- Chcę jechać do Sebastiana. Mam gdzieś szkołę. Kocham go i musisz to zrozumieć.
- Mam dość walczenia z tobą. Jeżeli chcesz jechać to proszę bardzo – mówiła ostrym tonem. – Jak dla mnie możesz jechać już dzisiaj. Ale nie licz na moją pomoc w jakikolwiek sposób. Ja jestem pena, że z tego będą kłopoty.
Nic nie odpowiedziałam tylko do razu poszłam na górę.

Długo myślałam o tym czy jechać czy zostać. Miłość do Sebastiana była jednak dużo silniejsza ode mnie. Spakowałam się i poszłam spać. Rano wstałam wcześniej niż zwykle jednak mojej mamy nie było już w domu. Zaczynałam dzisiaj później lekcje do szkoły jednak nie szłam. Zjadłam śniadanie, ubrałam się w  dżinsową koszulę i czarne błyszczące spodnie. Około godziny ósmej wzięłam torbę z ciuchami i postanowiłam iść na pociąg.

Aby mama się nie martwiła postanowiłam napisać jej krótki list, który zostawiłam na stole: „Mamo! Przepraszam, ale nie mogłam dłużej wytrzymać. Wyjechałam do Austin. Wrócę w poniedziałek. Kocham Cię! – Magda”. Ubrałam beżowe botki i niebieski płaszcz i praktycznie ze łzami w oczach wyszłam z domu.

______________________________________________
No to jest wznowienie bloga :) cieszycie się?

Co myślicie o decyzji Magdy?

piątek, 14 grudnia 2012

ROZDZIAŁ 18

Kolejny nudny dzień. Dzisiaj jednak mam zamiar go trochę "pokolorować". Wybieram się do pobliskiego, zimowego, niedawno otwartego wesołego miasteczka razem z Agatą i Kacprem. Z jego mamą już jest wszystko w porządku. Przeżyła, ale leży jeszcze w szpitalu. W środę ma już wyjść. Mam nadzieję, że to wyjście będzie dla mnie oderwaniem się od rzeczywistości.

Ubrałam się dzisiaj w białą koszulkę, dżinsy, niebieską koszulę i czarne buty. Włosy spięłam w koka. Do szkoły dzisiaj trochę zaspałam, więc znowu byłam późno. Poszłam do szafki, przy której czekał już na mnie Kacper.
- Cześć Kacper - przywitałam się.
- Hej. Gdzie Agata?
- Nie wiem, a co jeszcze nie przyszła?
- No właśnie nie.
- Zaraz do niej zadzwonię tylko pójdę pod klasę.
- Okej.
- Gdzie teraz mamy?
- W sto dwanaście.

W pośpiechu zeszliśmy na pierwsze piętro i dotarliśmy do sali sto dwanaście. Nikt nie wiedział gdzie jest Agata, więc od razu do niej zadzwoniłam.
- Halo? - odebrała cała zaspana.
- Co ty śpisz jeszcze? A do szkoły dzisiaj nie idziesz?
- Nie chcę mi się. Przyjdź po mnie jak będziecie szli do wesołego miasteczka.
- Co?!
Agata się rozłączyła. Nie poznałam jej podczas tej rozmowy. Ona nigdy tak się nie zachowywała.

Wróciłam do domu nadal nie wiedząc co się dzieje z Agatą. Próbowałam się do niej kilka razy dodzwonić, ale nie odbierała. Po szkole poszłam do niej do domu. Niestety nikogo tam nie zastałam. Nie wiedziałam co się dzieje, ale zaczęłam się martwić o Agatę.

Dzisiaj postanowiliśmy jednak nie iść do wesołego miasteczka. Kacper się musiał uczyć, a z Agatą nie było żadnego kontaktu. Przełożyliśmy to na jutro.

Około godziny dwudziestej pierwszej zauważyłam jadącą w stronę domu Agaty karetkę na alarmie. Bez zastanowienia wzięłam płaszcz ubrałam buty i zbiegłam na dół do drzwi.
- A ty gdzie znowu idziesz? - zapytała z oburzeniem mama kiedy miałąm salon.
- Nie wiem kiedy wrócę. Pa! - wybiegłam szybko z domu i najszybciej jak mogłam starałam się dotrzeć do domu Agaty.

Kiedy dobiegłam nieco mi ulżyło.Karetka nie stała pod jej domem. Postanowiłam jednak zapukać. Otworzyła mi mama Agaty.
- Dzień dobry. Jest Agata w domu?
- Tak, wejdź. Jest w swoim pokoju. Dziwnie się dzisiaj zachowuje, więc mam nadzieję, że z nią porozmawiasz co jej jest.
- Dobrze - uśmiechnęłam się. - W sumie to ja właśnie w tej sprawie przyszłam.

_____________________________________________________________________
Jak myślicie? Co jest Agacie? :D

czwartek, 13 grudnia 2012

ROZDZIAŁ 17

Do domu dotarłam o godzinie czwartej trzydzieści nad ranem. Nie mogłam się przyzwyczaić do tego zimna. W Abu Dhabi było na prawdę gorąco. Od razu położyłam się spać. Po dwóch godzinach musiałam wstać i szykować się do szkoły. Nie było mnie przez trzy dni i pora nad robić zaległości.

Mimo że byłam bardzo zmęczona wstałam i zjadłam śniadanie. Rozczesałam włosy, umyłam się, zrobiłam makijaż i poszłam się ubrać. Założyłam bluzę z torem Yas Marina oraz białe dżinsy. Strasznie nie chciało mi się iść w ten dzień do szkoły, ale musiałam.

Do szkoły przyszłam jako ostatnia. Było już po dzwonku, więc szybko włożyłam kurtkę do szafki i pobiegłam do sali dwieście piętnaście na religię. Na szczęście ksiądz zawsze się spóźnia.
- Cześć - Paulina przytuliła mnie.
- Hej. Co tam?
- Dawno cię nie widziałam. Opowiadaj jak było.
- Było świetnie. Chciałabym to jak najszybciej powtórzyć.
- To kiedy kolejny wyjazd?
- Obiecałam Sebastianowi, że w tym tygodniu przyjadę do Austin.
- Ale o ile się nie mylę to wyścig jest dopiero za tydzień - wtrąciła Agata.
- Wiem, ale... Może zostanę tam przez ten tydzień?
- Mama ci na pewno nie pozwoli.
- Trudno...
W tym momencie trzeba już było wejść do klasy.

Po powrocie do domu przyszedł czas na rozmowę z mamą na temat Sebastiana.
- Chodzisz z nim?
- Tak.
- Związek na odległość? Kiedy się kolejny raz zobaczycie? Przyjedzie tutaj po zakończeniu sezonu?
- Wyjeżdżam do Austin w weekend.
- Chyba śnisz. I co? Już to sobie zaplanował, tak? Nie pytając mnie o zgodę?
- Jestem już pełnoletnia.
- Co nie oznacza, że możesz w pełni o sobie decydować.
- Ale chyba mogę spełniać swoje marzenia?
- Twoim marzeniem było chodzenie z Sebastianem Vettelem?
- Nie, ale chcę łączyć swoją przyszłość z Formułą 1. To może dać mi dobry start, znajomości...
- Czyli chcesz go wykorzystać?
- Nie, wcale nie.
- To dlaczego z nim chodzisz?
- Kocham go! Po prostu.
- Idź do pokoju odrabiaj lekcje - mama już nie miała sił, żeby ze mną jeszcze rozmawiać. - Ale o tym wyjeździe to jeszcze porozmawiamy.

Poszłam do pokoju i pierwsze co zrobiłam to napisał sms'a do Sebastiana o treści: Jest problem z tym przyjazdem. Nie wiem czy mama mnie puści. Na odpowiedź nie musiałam długo czekać. Po dwóch minutach Sebastian odpisał: Jak chcesz to dasz radę. Mamą się nie przejmują. Łatwo mu tak mówić...

Poszłam spać późno. Miałam dużo nauki. Ciągle myślę o Sebastianie, mamie i Austin. Bardzo chciałąbym tam pojechać się z nim spotkać...

______________________________________________________________
Chyba moja wena znowu minęła :C