piątek, 14 grudnia 2012

ROZDZIAŁ 18

Kolejny nudny dzień. Dzisiaj jednak mam zamiar go trochę "pokolorować". Wybieram się do pobliskiego, zimowego, niedawno otwartego wesołego miasteczka razem z Agatą i Kacprem. Z jego mamą już jest wszystko w porządku. Przeżyła, ale leży jeszcze w szpitalu. W środę ma już wyjść. Mam nadzieję, że to wyjście będzie dla mnie oderwaniem się od rzeczywistości.

Ubrałam się dzisiaj w białą koszulkę, dżinsy, niebieską koszulę i czarne buty. Włosy spięłam w koka. Do szkoły dzisiaj trochę zaspałam, więc znowu byłam późno. Poszłam do szafki, przy której czekał już na mnie Kacper.
- Cześć Kacper - przywitałam się.
- Hej. Gdzie Agata?
- Nie wiem, a co jeszcze nie przyszła?
- No właśnie nie.
- Zaraz do niej zadzwonię tylko pójdę pod klasę.
- Okej.
- Gdzie teraz mamy?
- W sto dwanaście.

W pośpiechu zeszliśmy na pierwsze piętro i dotarliśmy do sali sto dwanaście. Nikt nie wiedział gdzie jest Agata, więc od razu do niej zadzwoniłam.
- Halo? - odebrała cała zaspana.
- Co ty śpisz jeszcze? A do szkoły dzisiaj nie idziesz?
- Nie chcę mi się. Przyjdź po mnie jak będziecie szli do wesołego miasteczka.
- Co?!
Agata się rozłączyła. Nie poznałam jej podczas tej rozmowy. Ona nigdy tak się nie zachowywała.

Wróciłam do domu nadal nie wiedząc co się dzieje z Agatą. Próbowałam się do niej kilka razy dodzwonić, ale nie odbierała. Po szkole poszłam do niej do domu. Niestety nikogo tam nie zastałam. Nie wiedziałam co się dzieje, ale zaczęłam się martwić o Agatę.

Dzisiaj postanowiliśmy jednak nie iść do wesołego miasteczka. Kacper się musiał uczyć, a z Agatą nie było żadnego kontaktu. Przełożyliśmy to na jutro.

Około godziny dwudziestej pierwszej zauważyłam jadącą w stronę domu Agaty karetkę na alarmie. Bez zastanowienia wzięłam płaszcz ubrałam buty i zbiegłam na dół do drzwi.
- A ty gdzie znowu idziesz? - zapytała z oburzeniem mama kiedy miałąm salon.
- Nie wiem kiedy wrócę. Pa! - wybiegłam szybko z domu i najszybciej jak mogłam starałam się dotrzeć do domu Agaty.

Kiedy dobiegłam nieco mi ulżyło.Karetka nie stała pod jej domem. Postanowiłam jednak zapukać. Otworzyła mi mama Agaty.
- Dzień dobry. Jest Agata w domu?
- Tak, wejdź. Jest w swoim pokoju. Dziwnie się dzisiaj zachowuje, więc mam nadzieję, że z nią porozmawiasz co jej jest.
- Dobrze - uśmiechnęłam się. - W sumie to ja właśnie w tej sprawie przyszłam.

_____________________________________________________________________
Jak myślicie? Co jest Agacie? :D

czwartek, 13 grudnia 2012

ROZDZIAŁ 17

Do domu dotarłam o godzinie czwartej trzydzieści nad ranem. Nie mogłam się przyzwyczaić do tego zimna. W Abu Dhabi było na prawdę gorąco. Od razu położyłam się spać. Po dwóch godzinach musiałam wstać i szykować się do szkoły. Nie było mnie przez trzy dni i pora nad robić zaległości.

Mimo że byłam bardzo zmęczona wstałam i zjadłam śniadanie. Rozczesałam włosy, umyłam się, zrobiłam makijaż i poszłam się ubrać. Założyłam bluzę z torem Yas Marina oraz białe dżinsy. Strasznie nie chciało mi się iść w ten dzień do szkoły, ale musiałam.

Do szkoły przyszłam jako ostatnia. Było już po dzwonku, więc szybko włożyłam kurtkę do szafki i pobiegłam do sali dwieście piętnaście na religię. Na szczęście ksiądz zawsze się spóźnia.
- Cześć - Paulina przytuliła mnie.
- Hej. Co tam?
- Dawno cię nie widziałam. Opowiadaj jak było.
- Było świetnie. Chciałabym to jak najszybciej powtórzyć.
- To kiedy kolejny wyjazd?
- Obiecałam Sebastianowi, że w tym tygodniu przyjadę do Austin.
- Ale o ile się nie mylę to wyścig jest dopiero za tydzień - wtrąciła Agata.
- Wiem, ale... Może zostanę tam przez ten tydzień?
- Mama ci na pewno nie pozwoli.
- Trudno...
W tym momencie trzeba już było wejść do klasy.

Po powrocie do domu przyszedł czas na rozmowę z mamą na temat Sebastiana.
- Chodzisz z nim?
- Tak.
- Związek na odległość? Kiedy się kolejny raz zobaczycie? Przyjedzie tutaj po zakończeniu sezonu?
- Wyjeżdżam do Austin w weekend.
- Chyba śnisz. I co? Już to sobie zaplanował, tak? Nie pytając mnie o zgodę?
- Jestem już pełnoletnia.
- Co nie oznacza, że możesz w pełni o sobie decydować.
- Ale chyba mogę spełniać swoje marzenia?
- Twoim marzeniem było chodzenie z Sebastianem Vettelem?
- Nie, ale chcę łączyć swoją przyszłość z Formułą 1. To może dać mi dobry start, znajomości...
- Czyli chcesz go wykorzystać?
- Nie, wcale nie.
- To dlaczego z nim chodzisz?
- Kocham go! Po prostu.
- Idź do pokoju odrabiaj lekcje - mama już nie miała sił, żeby ze mną jeszcze rozmawiać. - Ale o tym wyjeździe to jeszcze porozmawiamy.

Poszłam do pokoju i pierwsze co zrobiłam to napisał sms'a do Sebastiana o treści: Jest problem z tym przyjazdem. Nie wiem czy mama mnie puści. Na odpowiedź nie musiałam długo czekać. Po dwóch minutach Sebastian odpisał: Jak chcesz to dasz radę. Mamą się nie przejmują. Łatwo mu tak mówić...

Poszłam spać późno. Miałam dużo nauki. Ciągle myślę o Sebastianie, mamie i Austin. Bardzo chciałąbym tam pojechać się z nim spotkać...

______________________________________________________________
Chyba moja wena znowu minęła :C

wtorek, 11 grudnia 2012

ROZDZIAŁ 16

- Może jednak zostaniesz?
- Nie mogę.
- Musisz...
- Przykro mi - szybko poszłam do hotelu.
Nie chciałam dalej ciągnąć tej rozmowy. Nie miałam ochoty myśleć co by było gdybym została, wiedząc że mama mi nie pozwoli. Musiałam wracać. Już o trzeciej w nocy miałam samolot do Poznania.

Wstałam o pierwszej w nocy. Ciągle myślałam o wczorajszych wydarzeniach. Ubrałam się w czarne dżinsy, niebieską koszulkę, szarą bluzę i czarne buty. W pół do trzeciej w nocy byłyśmy już na lotnisku.
- Co z Sebastianem?
- Nie wiem - odpowiedziałam zamyślona.
- Masz do niego w ogóle numer telefonu?
- Nie. To koniec. Było - minęło i nie mam już z nim żadnego kontaktu.
- Co teraz?
- Pora wrócić do szarej rzeczywistości.
- Nie będziesz za nim tęsknić?
- No pewnie, że będę. I to jak. Chciałabym to powtórzyć... Ten cały wyjazd...

Kiedy wysiadłyśmy z samolotu szybko pobiegłyśmy do głównego wejścia na lotnisko, na którym miała na nas czekać moja mama.
- Sebastian - zauważyłam stojącego przy drzwiach Vettela.
- Wróć. Proszę cię.
- Chciałabym... - łzy zaczęły mi spływać po policzkach.
- To nad czym ty się zastanawiasz? Rzuć to wszystko i jedź ze mną.
- Nie mogę... To co się działo w Abu Dhabi było najlepiej spędzonym czasem w moim życiu, ale nie porzucę tego wszystkiego żeby to powtórzyć. To za dużo dla mnie znaczy.
- Dlaczego?
- Moja mama zawsze marzyła abym skończyła szkołę i poszła na studia. W żuciu spotkało ją tak wiele nieszczęść, że nie chcę aby miała kolejne.
- Ale to są jej marzenia, a nie twoje.
- Trudno...
W tym momencie rozmowa się urwała. Podeszła do mnie mam zaczęła mówić:
- Madziu... Nie chciałabym przeszkadzać, ale musimy już jechać.
Spojrzałam na Sebastiana.
- Kocham cię - wyszeptałam.
- To nie jedź.
Pokręciłam przecząco głową, odwróciłam się i poszłam w kierunku wyjścia.

Cały czas płakałam. Bardzo chciałam zostać. Wyszłam z lotniska. Miałam już wsiadać do samochodu kiedy nagle zauważyłam biegnącego w moją stronę Sebastiana. Mocno mnie przytulił i pocałował.
- Zostań.
Spojrzałam na mamę. Nie wiedziałam co odpowiedzieć. Z jednej strony z chęcią bym została, ale z drugiej strony nie wiedziałam co odpowie na to mama. Korzystając nieco z faktu, że jestem już pełnoletnia postanowiłam sama zdecydować co zrobić. Postanowiłam  posłuchać głosu serca.
- Widzimy się za tydzień w Austin - odpowiedziałam z uśmiechem i pocałowałam Sebastiana.
- Nawet nie wiesz jak się cieszę.
Wymieniliśmy się numerami telefonów, po czym pożegnaliśmy się. Wsiadłam do samochodu i pojechałam do domu.

_______________________________________________________________
Jakie szanse dajecie Magdzie i Sebastianowi ? :D

poniedziałek, 10 grudnia 2012

ROZDZIAŁ 15

W niedziele Agata już dobrze się czuła. Dzisiaj było na dworze bardzo gorąco, więc postanowiłam ubrać fioletową koszulkę na ramiączkach i białe spodenki, szarą koszulę i biało-niebieskie sandały. Włosy spięłam w koka. O jedenastej postanowiłyśmy pójść na zakupy.

Wychodzą z hotelu zauważyłam stojącego przed nim Sebastiana.
- Cześć - podszedł do mnie.
- Hej.
- Chciałem z tobą porozmawiać. O wczorajszym.
- Chcesz powiedzieć co się stało czy po prostu przeprosić? - Sebastian stał i patrzył na mnie nie wiedząc co odpowiedzieć. - Tak jak myślałam. Dlaczego ty to w sobie tak dusisz? Dlaczego nie chcesz powiedzieć co się stało? Może mogłabym jakoś pomóc?
- Po prostu nie chcę o tym mówić. Nie lubię.
- Spotkamy się dzisiaj po wyścigu?
- Odprowadzę cię i pójdziemy razem się gdzieś przejść.
- Okej. To do zobaczenia.
- Pa pa.

Weszłyśmy z Agatą ponownie do tego samego centrum handlowego. Znalazłyśmy sklep z różnymi gadżetami. Postanowiłyśmy wejść i zobaczyć co ciekawego tam jest.
- Madzia spójrz! Jak wyglądam? - Agata pokazała mi się w różowych okularach w kształcie serca.
- Super wyglądasz.
- Zrób mi zdjęcie.
Posłusznie wyciągnęłam aparat i zrobiłam jej zdjęcie.
- A teraz zrobimy sobie razem w... - zaczęłam. - O! Może w tych maskach? - pokazałam Agacie żółte maski w kształcie koła z oczami i uśmiechem.
- Okej.
Założyłyśmy maski i zrobiłyśmy sobie zdjęcie.

Długo jeszcze siedziałyśmy w galerii handlowej. W końcu zorientowałyśmy się, że jest już godzina trzynasta. Szybko pobiegłyśmy do hotelu odnieść nasze zakupy i poszłyśmy na tor. Dotarłyśmy tam za dziesięć czternasta, więc nie zdążyłam już przywitać się z Sebastianem, który siedział już w bolidzie ustawiony na pozycji piątej. Według mnie była ona dobra, ale jestem pewna, że Sebastian liczył na dużo więcej - na pole position.

Wyścig był długi i emocjonujący. Sebastian cały czas zgłaszał problemy z bolidem. Aleję serwisową odwiedził pięć razy. Na pierwszym zakręcie między nim a Felipe Massą doszło do kontaktu, w wyniku którego Sebastian musiał wymienić przednie skrzydło, a drugi musiał ukończyć wyścig. Vettel znajdował się na piętnastej pozycji, jednak mimo wszystko próbował się przebić na początek stawki. Udało mu się. Na ostatnim okrążeniu wyprzedził Jensona Buttona i objął prowadzenie.

Po wyścigu i rozdaniu nagród nie mogłam się powstrzymać. Od razu jak Sebastian wszedł do garażu podbiegłam do niego i mocno go przytuliłam.
- Gratuluję!
- Dzięki. Było ciężko, ale... Dzięki.
- Widzimy się dzisiaj o...?
- Nie wiem. W sumie miałem cię odprowadzić.
- No tak.
- To zaczekaj na mnie. Za dwadzieścia minut będę.
- Okej.
- To ja może pójdę już i zostawię was samych, co? - zaproponowała Agata.
- Jak chcesz.
- To idę. Pa.
- Pa pa.

Po dwudziestu minutach Sebastian wrócił i odprowadził mnie do hotelu. Staliśmy jeszcze długo i ze sobą rozmawialiśmy.
- Szkoda, że dzisiaj musisz wyjeżdżać.
- Też wolałabym tu zostać... Ale mam w tym roku maturę i nie mogę tego wszystkiego tak zawalić. Chciałabym tu zostać, ale czas wrócić do rzeczywistości.
- Nawet nie wiesz jak będę za tobą tęsknił
- Ja za tobą też.
Sebastian objął moją szyję dłońmi i mocno mnie pocałował.

_______________________________________________________________________
Co sądzicie o dzisiejszym rozdziale? :D

niedziela, 9 grudnia 2012

ROZDZIAŁ 14

Obudziłam się o ósmej rano. Agata źle się czuła, więc na trzecią sesję treningową postanowiłam pójść sama. Umyłam się i ubrałam w białą koszulką, niebieską dżinsową koszulę, czarne spodenki i niebieskie baleriny. Włosy związałam w luźny warkocz na bok. O dziewiątej zeszłam do hotelowej restauracji na śniadanie.

Na tor dotarłam za dziesięć dziesiąta. Zdążyłam się jeszcze przywitać z Sebastianem. Niestety nie mogliśmy ze sobą długo rozmawiać, ponieważ musiał wyjeżdżać na tor. Cały czas z zaciekawieniem oglądałam sesję treningową. Sebastianowi nie szło zbyt dobrze. Nie mógł się przebić nawet do pierwszej dziesiątki. Ostatecznie sesję zakończył na trzynastej pozycji.

Kiedy przyjechał do garażu i wyszedł z bolidu było widać zdenerwowanie na jego twarzy.
- Nie jestem zadowolony - powiedział siadając na sofie.
- Widać. Coś się stało? Jakieś problemy z bolidem?
- Nie wiem. Bolid prowadzi się dobrze. Jak zawsze. Nie rozumiem co poszło nie tak.
- Może po prostu się rozluźni. Od początku widzę, że jesteś jakiś spięty dzisiaj. Może pójdziemy się gdzieś przejść?
- Nie mam ochoty - Sebastian wstał i zaczął iść w stronę swojego bolidu.
- Stało się coś? - zapytałam chwytając go za rękę.
- Nie - wyrwał się i odszedł.
- Na pewno?! - krzyknęłam patrząc na odchodzącego Sebastiana jednak nie doczekałam się odpowiedzi.

Wróciłam do hotelu cały czas myśląc co mogło się stać. Zobaczyłam Agatę leżącą w łóżku w nie najlepszym stanie.
- Jak się czujesz? - zapytałam.
- Fatalnie. Strasznie boli mnie głowa.
- Rozumem, że na kwalifikacje również mam iść sama?
- Na to wygląda.
- A co z naszymi zakupami?
- Jutro pójdziemy.
- Brałaś tabletki.
- Nic nie pomagają. Co u Sebastiana?
- Dziwnie się dzisiaj zachowuje. Coś się stało, ale nie chce powiedzieć. Cały czas chodzi jakiś zły.
- Myślisz, że stało się coś złego?
- Nie wiem, ale chciałabym mu pomóc.

Siedziałyśmy z Agatą w milczeniu. O trzynastej wyszłam na kwalifikacje. Po upływie trzydziestu minut dotarłam na tor. Sebastian siedział na sofie i słuchał muzyki. Podeszłam do Marka Webbera, który stał i przyglądał się swojemu bolidowi.
- Cześć Mark - przywitałam się z kolegą z zespołu Sebastiana.
- Hej. Co tam?
- Co się stało Sebastianowi? Dziwnie się dzisiaj zachowuje.
- Nie wiem, nic mi nie mówił. Ale dam ci radę. Nie pytaj go o to, bo i tak ci nie powie. Tylko niepotrzebnie się wkurzał. Może się nawet pokłócić przez to. Zostaw to w spokoju. Jutro mu przejdzie.
- Ale co ja mam siedzieć i patrzeć jak się męczy?
- Posłuchaj. Znam go i wiem co mówię.
- Okej... - byłam zła, że nie wyciągnęłam żadnych informacji od Marka.

Na piętnaście minut przed rozpoczęciem sesji nie wytrzymałam i podeszłam do Sebastiana.
- Hej.
- Cześć.
- Jak się czujesz?
- Dobrze.
- Widzę, że jesteś smutny. Czemu nie chcesz powiedzieć co się stało?
- Nie twoja sprawa, okej? - Sebastian w tym momencie strasznie się na mnie wkurzył.
- Ale dlaczego nie chcesz o tym porozmawiać?
- Zamknij się! - krzyknął. - ... Po prostu nie chcę - powiedział już łagodniejszym tonem i poszedł.
- Mówiłem? - podszedł do mnie Mark, który przyglądał się całej rozmowie.
- Miałeś racje. Dlaczego on się tak zachowuje?
- Nie wiem. Po prostu tak ma. Trzeba się do tego przyzwyczaić.

____________________________________________________________________
No i wena jakoś przyszła :D.

A wy jak się czujecie w ten niedzielny wieczór? Pada u was śnieg?

piątek, 7 grudnia 2012

ROZDZIAŁ 13

Drugą sesje treningową również wygrał Sebastian. Kiedy wrócił do garażu po raz kolejny mu pogratulowałam.
- Druga sesja znowu należy do ciebie. Gratulacje.
- Dzięki. Po tej sesji też cię odprowadzić?
- Jak chcesz to tak.
- No jasne, że chcę. Fajna jesteś.
- Dzięki.
- Może wyjdziemy gdzieś dzisiaj razem? Zobaczyć jak wygląda miasto w nocy?
- Czemu nie? Na pewno jest ładnie.
- I to jak ładnie.

Sebastian odprowadził mnie do hotelu. Umówiliśmy się na dwudziestą. Cały czas myślałam w co się ubrać. Zdecydowałam, że ubiorę białe dżinsy i nową bluzę z torem Yas Marina. Rozpuściłam swojego koka.
- Jak wyglądam? - zapytałam Agaty.
- Ślicznie.
- Na pewno?
- Tak - uśmiechnęła się.

O umówionej godzinie wyszłam przed hotel. Sebastian już na mnie czekał.
- Jaki punktualny - przywitałam się.
- Zdziwiona?
- Nie, po prostu nie jestem przyzwyczajona do takich zachowań. Zadaję się z takimi ludźmi, którzy niestety nie mają tego nawyku.
- Ja na szczęście mam.
- To dobrze, bo wkurza mnie to, że zawsze jestem wszędzie pierwsza i muszę czekać na innych.
Nasza rozmowa ciągnęła się bez końca. Cały czas szliśmy w kierunku centrum miasta. Było już ciemno, a miasto wyglądało naprawdę niesamowicie.

Do centrum dotarliśmy o godzinie dwudziestej czterdzieści i stwierdziliśmy, że pora wracać. Do hotelu szliśmy równie długo. Nie chcieliśmy się rozstawać. Bardzo dobrze nam się ze sobą rozmawiało. W końcu jednak się pożegnaliśmy.

Jak przyszłam do hotelu od razu zaczęłam opowiadać Agacie jak było.
- Jutro też idziecie?
- No fajnie by było.
- O której jest trzecia sesja?
- O dziesiątej.
- A kwalifikacje?
- O czternastej.
- Może pójdziemy na jakiś zakupy jutro?
- Okej. To po kwalifikacjach.
- Okej.

Była już dwudziesta druga. Poszłam więc się wykąpać i spać.

______________________________________________________________

Jakoś brak mi weny ostatnio ... : /

wtorek, 4 grudnia 2012

ROZDZIAŁ 12

Czwartek minął spokojnie. Poznałyśmy sporą część, ponieważ od rana je zwiedzałyśmy. Wieczorem w hotelu postanowiłyśmy zagrać w Monopoly. Gra ciągnęła się bez końca przez dwie godziny. W końcu stwierdziłyśmy, że przestaniemy grać. Chciałyśmy obejrzeć jakiś film, niestety w naszym telewizorze były kanały tylko i wyłącznie arabskie.




W piątek wstałam już o ósmej rano. Pierwsza sesja treningowa zaczynała się o godzinie dziesiątej. Miałam dwie godziny na przygotowanie się. Ubrałam koszulkę z wizerunkiem Sebastiana Vettel'a oraz jasno niebieskie spodenki. Do tego założyłam białe adidasy. Uczesałam się w koka aby moje kolczyki z logo F1 ładnie się prezentowały. O godzinie dziewiątej zeszłyśmy do hotelowej restauracji na śniadanie.

O godzinie dziewiątej czterdzieści byłyśmy już na torze. Na początku trochę się gubiłam, ale w końcu dotarłyśmy do stajni Red Bull Racing. Wszyscy od razu wiedzieli co tam robili i bardzo miło nas przywitali.
- Fajna koszulka - powiedział Sebastian Vettel śmiejąc się.
- Dzięki - odpowiedziałam z uśmiechem.
- Ty jesteś Magda, tak?
- Tak.
- Ładne imię.
- Dzięki.
- Jak długo interesujesz się F1?
- W sumie to odkąd pamiętam to zawsze to oglądałam. Jednak jeżeli chodzi o totalnie interesowanie się tym to około sześciu lat.
- To już dużo. A ile masz teraz lat?
- Osiemnaście.
Rozmawialiśmy ze sobą krótko, bo Sebastian musiał już iść do bolidu i wyjeżdżać na tor.

Ta sesja była bardzo interesująca. Sebastian razem z Lewisem Hamiltonem ciągle się ścigali. Raz wygrywał jeden, a raz drugi. Ostatecznie wygrał Sebastian.

Jak wrócił do garażu od razu musiałam mu pogratulować.
- Gratuluję wygranej.
- Dzięki. Ale to tylko sesja.
- Zwykle jak kierowca wygrywa sesje to na wyścigu idzie równie dobrze.
- Może... O ile bolid się nie popsuje.
- Twój jest sprawny czy masz jakieś zastrzeżenia?
- Wszystko w porządku. W piątek to jeszcze może się psuć. Gorzej jak się popsuje w sobotę. Wtedy jest strasznie.
- Ale mechanicy wszystko naprawią.
- No nie zawsze.
- Może nie zawsze, ale to już musi być coś naprawdę ciężkiego.

Po rozmowie poczekałam trochę na Sebastiana, po czym odprowadził mnie pod sam hotel. Był bardzo miły. Świetnie mi się z nim rozmawiało. Teraz zjem tylko obiad i o czternastej idę na kolejną sesje treningową.

poniedziałek, 3 grudnia 2012

ROZDZIAŁ 11

Miałyśmy cała środę oraz czwartek na zwiedzania miasta. Była godzina dwunasta a na dworze był straszny upał. Postanowiłyśmy pozostać w hotelu. W tym czasie się rozpakowałyśmy. Hotel jak i pokój był naprawdę świetny. Ściany w naszym pokoju były brązowe, podłoga również. Na środku pokoju leżał biały dywan. Łóżka również były brązowe a na nich leżała cała biała pościel. Trzeba przyznać, że były wygodne. Łazienka również była w takich kolorach i bardzo duża.

Przed szesnastą zeszłyśmy na dół do hotelowej restauracji. Nie miałyśmy ochoty na żaden obiad, więc zamówiłyśmy po deserze lodowym. Był pyszny. Lody waniliowe z malinami, bitą śmietaną oraz ciepłą malinową polewą. Po godzinie wyszłyśmy z restauracji i poszłyśmy na jakieś zakupy.

Niedaleko hotelu znajdowało się ogromne centrum handlowe.
- Błagam - powiedziałam - wejdźmy do tego sklepu.
- Okej. Śliczna koszulka i te spodnie - Agata mówiła z podekscytowaniem patrząc na wystawę.
Weszłyśmy do sklepu. Podeszłyśmy do pierwszych wieszaków.
- Patrz! - pisnęłam
- Jaka śliczna.
Pokazałam Agacie śliczną, kremową, zwiewną sukienkę.
- Wiesz... - zaczęła Agata - ten sklep jest chyba za drogi.
- No... - potwierdziłam spoglądając na metkę sukienki.

Wyszłyśmy z tego sklepu i poszłyśmy dalej. Wjechałyśmy schodami na drugie piętro.
- Popatrz! - krzyknęła Agata. - Sklep idealny dla ciebie.
Miała racje Wszystko związane z F1 i Yas Marina. Czego chcieć więcej?
- Chodźmy tam! - krzyknęłam.
To zdecydowanie najlepszy sklep w jakim byłam. Pierwsze co mi wpadło w oczy to niesamowita biała bluza z kapturem z logo F1. Potem dojrzałam niebieską bluzę, która na dole miała fragment toru Yas Marina. Postanowiłam kupić tą drugą. Znalazłam jeszcze niesamowitą torbę ze zdjęciem wszystkich kierowców na tle toru i z napisem "Yas Marina 2012" oraz trochę mniejszym napisem w lewym górnym rogu "Grand Prix Abu Dhabi 2012". Musiałam ją kupić. Jako pamiątkę po tym wyjeździe kupiłam miniaturę toru Yas Marina. Byłam bardzo zadowolona z tych zakupów.

W galerii spędziłyśmy dużo czasu i dopiero po dwudziestej pierwszej dotarłyśmy do hotelu. Obie byłyśmy bardzo zadowolone. Agata kupiła sobie swoją wymarzą bluzę galaxy oraz wspaniałe czarne botki z ćwiekami.

Poszłyśmy spać naprawdę późno, ponieważ cały czas żyłyśmy zakupami. Jutro idziemy oglądać miasto. Tym razem mamy zamiar nic nie kupować. Aby Dhabi jest naprawdę piękne. Z tych wszystkich emocji nie mogłam zasnąć. Już nie mogę doczekać się piątki i pierwszych sesji kwalifikacyjnych.

__________________________________________________________________
Dzisiaj dwa rozdziały :D Taka rekompensata, ponieważ przedwczoraj nie wstawiłam żadnego.

Kto chciałby taką bluzę z Yas Marina? Bo ja baaaaardzo :D

ROZDZIAŁ 10

Wtorek zdecydowanie jest bardzo ruchliwym dniem. Wstałam już o szóstej rano. Szybko uszykowałam się do szkoły. Dzisiaj pierwszą lekcją była fizyka. Miałam trzy sprawdziany i kartkówkę na wszystkich lekcjach, a było ich siedem. Dzień w szkole był po prostu wyczerpujący.

Po zajęciach od razu poszłam do domu. Zaczęłam pakować się. Jutro już o piątej rano mam samolot do Abu Dhabi. Pewnie będę musiała wstać o drugiej w nocy, żeby się ze wszystkim wyrobić i jeszcze dojechać do Poznania na lotnisko. Spakowałam mnóstwo ciuchów. Jechałam tam aż na pięć dni. Oczywiście nie zabrakło gadżetów z F1 typu kolczyki, które dostałam od Agaty oraz czarna koszulka z wizerunkiem Sebastiana Vettel'a.

Obiecałam sobie, że przed wyjazdem odwiedzę Kacpra. Około godziny dwudziestej, jak skończyłam się pakować, poszłam do jego domu. Otworzył jego tata:
- Dzień dobry. Jest Kacper?
- Oczywiście, wejdź - tata Kacpra mówił strasznie smutnym głosem. - Kacper! Chodź na dół! Magda przyszła!
Kacper błyskawicznie pojawił się w salonie po czym poszliśmy do jego pokoju.
- Jak się czujesz? - zapytałam.
- Nie jest źle. Z mamą jest coraz lepiej.
- Cieszę się. Jutro już wyjeżdżam do Abu Dhabi.
- Wiem...
Zapadła krępująca cisza. Po chwili Kacper powiedział:
- Jedziesz z Agatą?
- Tak.
Nie potrafiliśmy ze sobą wtedy rozmawiać. Powiedziałam, że muszę już iść i poszłam do domu.

O dwudziestej drugiej leżałam już w łóżku. Byłam strasznie nie wyspana. Nie wiedziałam jak wytrwam podróż do Abu Dhabi. Zasnęłam bardzo szybko.




W środę wstałam już o drugiej w nocy. Nie musiałam się jednak spieszyć z szykowaniem, ponieważ wyjazd był dopiero o piątek. Zjadłam śniadanie i poszłam do łazienki. Dzisiaj postanowiłam zostawić rozpuszczone włosy. Ubrałam się w granatową koszulkę bez napisów, białe spodnie i czarne trampki. Założyłam kolczyki w kształcie bolidów i bransoletkę z rzemyków.

Z domu wyjechałam o czwartej rano. Szybko dotarłam na lotnisko. Odebrałam swój bilet i czekałam na samolot. Mama do ostatniej chwili przy mnie była. W końcu musiałyśmy się pożegnać. Mama pojechała do domu, a ja i Agata poszłyśmy do samolotu.

Leciałyśmy prawie pięć godzin. Nie ukrywam, że wyspałam się przez ten czas. Po wylądowaniu w Abu Dhabi postanowiłam, że przebiorę spodnie na niebieskie spodenki. Było bardzo gorąco. Wyciągnęłam również swoje czerwone kujonki przeciwsłoneczne. Wsiadłyśmy do taksówki i pojechałyśmy do hotelu, który znajdował się tuż przy torze Yas Marina.

niedziela, 2 grudnia 2012

ROZDZIAŁ 9


W niedziele byłam zmęczona i nie miałam na nic ochoty. Jedyną rzeczą dodającą mi chęci do życia, był fakt, że już w środę wyjeżdżam do Abu Dhabi. Naprawdę nie mogę się doczekać.

Nie byłam głodna więc wzięłam się za rozpakowywanie prezentów. Pierwszy jaki wzięłam był od Agaty.  Cudnie duże kolczyki w kształcie napisu F1. Coś idealnego dla mnie. Do tego świetna kartka z życzeniami . W momencie kiedy brałam kolejny prezent zadzwonił do mnie telefon.  Dzwonił Kacper.
- Cześć Kacper.
- Hej. Mam złą wiadomość.
- Co się stało?
- Nie mogę z tobą jechać do Abu Dhabi.
- Dlaczego?
- Moja mama miała wczoraj wypadek. Leży w szpitalu, jest w śpiączce.
- Przykro mi.
- Muszę teraz być przy niej.  Nie wiadomo czy się wybudzi.
- To faktycznie lepiej zostań. Będę się za nią modlić.
- Dzięki i przepraszam za kłopot.
- Nie przepraszaj, głupi jesteś? Pojadę z Agatą. Trzymaj się.
- Dzięki. Pa pa.

Byłam załamana tym co powiedział Kacper. Znałam jego mamę bardzo dobrze.  Zawsze mogłam liczyć na jej pomoc. Czułabym się strasznie gdyby coś jej się stało. Weszłam na facebook’a. Agata była dostępna, więc napisałam do niej:
Hej. Mam do ciebie prośbę. Pojedziesz ze mną na Grand Prix Abu Dhabi?
No nie wiem. Nie interesuję się tym. A Kacper nie miał z tobą jechać?
„Miał, ale jego mama miała wypadek. To pojedziesz czy nie?”
„Jego mama miała wypadek?! Stało jej się coś?”
„Najpierw napisz czy jedziesz.”
„Okej. Pojadę.”
Wytłumaczyłam Agacie co się stało.  Szkoda, że Kacper nie pojedzie, ale z Agatą też będzie fajnie. Resztę dni spędziłam siedząc w domu i rozmyślając co będzie się działo w Abu Dhabi. Jestem strasznie podekscytowana. Najfajniejsze jest to, że w końcu poznam Sebastiana Vettel’a.


W poniedziałek wstałam o szóstej rano. Dzisiaj miałam pierwszy wf, więc swoje loki zawiązałam w kitkę. Ubrałam niebieską bluzę z czarnym napisem w stylu graffiti, czarne błyszczące leginsy oraz beżowe botki.
W szkole dzisiaj byłam wyjątkowo późno.   Prawie spóźniłam się na pierwszą lekcje. Szybko przebrałam się na wf i poszłam na dużą salę. Graliśmy w siatkówkę.
Reszta dnia w szkole również minęła dobrze. Po powrocie do domu zaczęłam się szykować do wyjazdu.

piątek, 30 listopada 2012

ROZDZIAŁ 8

W końcu nadeszła oczekiwana przeze mnie godzina. Osiemnasta - pora rozpocząć urodziny. Przyszli już prawie wszyscy goście. Tylko ci "spóźnialscy" jeszcze nie dotarli. Cała impreza jest dla mnie niespodzianką. Nie mam pojęcia jak będzie wyglądać mój tort, jak zaplanowali całą imprezę i tym podobne. I właśnie to czyni tą imprezę jeszcze bardziej emocjonującą.

- Wszystkiego najlepszego kochana! - dla sali właśnie weszła moja kuzynka Sylwia ze swoim chłopakiem Adamem.
- Dziękuję - mocno ich przytuliłam. - Ale ładnie zapakowany - powiedziałam odbierając prezent.
- Mamy nadzieję, że ci się spodoba - Adam się uśmiechnął. - Cały miesiąc to załatwialiśmy.
- To na pewno musi być śliczny - powiedziałam śmiejąc się. - Dajcie kurtki, zaniosę do szatni. Usiądźcie sobie tam w roku.
- Okej, dzięki.

Wychodząc z szatni natknęłam się na mamę.
- Dotarli już wszyscy? zapytała.
- Raczej tak. Możemy zaczynać - byłam strasznie podekscytowana.

Mama wzięła mikrofon i rozpoczęła "przemowę powitalną".
- Witam. Na początku chciałabym wszystkim podziękować za przybycie. Z tego co widzę to przyszli wszyscy zaproszeni goście, więc nikogo nie brakuje. Parkiet jak i sala jest mała, ale mam nadzieję, że się pomieścimy. Wszyscy wiecie, że będziemy świętować osiemnaste urodziny Madzi. Chodź tu do mnie - pokaż się - mama się uśmiechnęła. Wszyscy na mnie spojrzeli, więc wstałam i podeszłam do mamy. - Myślę,   że zaczniemy od tortu. Zapraszam więc wszystkich tutaj na środek. Zaraz rozdamy szampany i odśpiewamy sto lat.
Kelnerzy wstali i rozdali wszystkim kieliszki z szampanem.
- A teraz moi drodzy tort.

W tym momencie zgasło światło. Na sali zrobiło się ciemno. Z chwilą kiedy zaczął "wjeżdżać" mój tort wszyscy zaczęli śpiewać mi sto lat. Z początku nie mogłam za bardzo ujrzeć co to za tort. Z daleka wyglądał dziwnie i trochę się przeraziłam. Kiedy jednak kelnerzy ustawili tort przede mną nie wierzyłam własnym oczom. Mocno się uśmiechnęłam i popłakałam się ze szczęścia. Tort był w kształcie bolidu Red Bull Racing. Wyglądał identyczne. Każdy szczegół był mocno dopracowany. Nie potrafiłam opanować moich łez. Po odśpiewaniu sto lat szybko poszłam po aparat i zrobiłam mu zdjęcie. Łzy nadal leciały mi z oczu, a uśmiech nie znikał z twarzy.

- Błagam was - powiedziałam. - Nie krójcie tego tortu. Jest zbyt piękny.
- Gwarantuję ci, że smakuję równie dobrze - powiedział do mnie kelner.
- A to jeszcze nie koniec kochana - powiedziała mama. - Chyba przyszedł czas na to abym to ja ci dała prezent. Ten spodoba ci się sto razy bardziej niż tort - w tym momencie moje serce zaczęło znowu mocniej bić.
- To może być jeszcze lepiej - zapytałam z niedowierzaniem.
- Mam dla ciebie prezent, o którym zawsze marzyłaś. Dwa bilety VIP, z wejściówkami do garaży wybranego zespołu. Ja oczywiście wybrałam Red Bull - teraz już nie obchodziła mnie reszta zdania. I tak już nie mogłam uwierzyć w to co słyszę. - Na wyścig o Grand Prix Abu Dhabi. Hotel już jest zarezerwowany.
- Nie wierzę - powiedziałam mocno już płacząc ze szczęścia. - Bilety na wyścig, na który zawsze chciałam pojechać i jeszcze wejściówki do stajni Red Bull'a. Kocham cię! - mocno przytuliłam mamę.

O takim prezencie nawet nie marzyłam. Zanim zjadłam tort poszłam do łazienki poprawić makijaż. Nie miałam w tej chwili ochoty na jedzenie, więc wyszłam na dwór. Ciągle nie mogłam uwierzyć, że to się dzieje na prawdę. Tuż za mną wyszedł mój dobry kolega ze szkoły - Kacper.
- Cześć - przywitał się.
- Hej.
- Cholera, też bym chciał dostać taki prezent.
- Ciągle nie wierzę, że to prawda.
- Spełniają się twoje marzenia.
- Chcesz pojechać tam ze mną?
- Na prawdę?
- Interesujesz się Formułą 1, jesteś fanem Sebastiana Vettel'a, twój ulubiony zespół to Red Bull. Mielibyśmy o czym rozmawiać i na pewno byśmy się nie nudzili. A ja mam dwa bilety.
- Nie chcesz pojechać tam z Agatą?
- Agata się tym nie interesuję, a ty tak... To chcesz jechać czy nie?
- No jasne, że chcę - przytulił mnie. - Wielkie dzięki.
- Nie ma sprawy.

W końcu zjadłam tort. Trzeba przyznać, że był pyszny. Czekoladowy. Do północy bawiliśmy się świetnie - tańczyliśmy, śpiewaliśmy... W końcu przyszedł czas na fajerwerki. Były śliczne. Impreza trwała jeszcze do czwartej rano. Wszyscy cały czas świetnie się bawili, ale większość była już zbyt zmęczona na dalszą zabawę.

_______________________________________________________________

Jak ja bardzo chciałabym dostać taki prezent *__* ! a wy ?? I ten tort ... marzenie *__*

czwartek, 29 listopada 2012

ROZDZIAŁ 7

Weszłyśmy do pierwszego lepszego sklepu z sukienkami.
- Co powiesz na tą? - Agata wskazała na różową, lekko srebrną w niektórych miejscach, z ćwiekami na ramiączkach sukienkę.
- Miała być granatowa - skrzywiłam się.
- Oj wiem, ale w tej na pewno będzie ci ładnie.
- No nie wiem. Poszukajmy jakieś innej.
- Okej, ale tą i tak przymierzysz.
- No dobra - uśmiechnęłam się. - Ej popatrz!
- Śliczna. I taka w twoim stylu.
Znalazłam sukienkę, która była w kolorze ciemno-niebieskim. Na dole była mocno pofalowana. Była bez ramiączek, a na górze, po lewej stronie, miała śliczną srebrną kokardkę. Musiałam ją przymierzyć. Poszłyśmy do przymierzalni. Najpierw ubrałam różową sukienkę.
- I jak? - zapytałam obracając się wokół własnej osi.
- Ślicznie - Agata uśmiechnęła się. - Czekaj, zrobię ci zdjęcie.
Agata wyjęła aparat i sfotografowała mnie.
- Idę przymierzyć drugą - powiedziałam.
- Okej. Czekam.
Po dwóch minutach wyszłam.
- Jak ci się podoba? - zapytałam.
- Ta jest cudowna! Zdecydowanie lepsza od poprzedniej.
- Zrób zdjęcie to porównamy.
Agata posłuchała mnie i wyjęła aparat. Porównałyśmy oba zdjęcia. Bez wątpienia ciemno-niebieska była lepsza. Bez długiego namysłu kupiłyśmy ją. 
- Teraz trzeba dokupić buty i jakąś biżuterię.
- Wiem - uśmiechnęłam się. - Zatem idziemy.
Wybrałyśmy śliczne srebrne buty oraz krótki naszyjnik z koralikami i długie kolczyki z piórami w tych samych kolorach.

O godzinie dwudziestej w końcu dotarłam do domu. Pokazałam mamie wszystko co kupiłam. Była zachwycona. Cały strój bardzo jej się podobał. Razem z mamą zrobiłyśmy popcorn i obejrzałyśmy bardzo ciekawy film. Po dwudziestej drugiej wykąpałam się, ubrałam w pidżamę i poszłam spać. 




Wstałam o ósmej rano. Miałam czas do jedenastej. Zjadłam śniadanie i umyłam się. Swoje brązowe loki związałam w koka, nie malowałam się. Ubrałam się w szare dresy i białą koszulkę. Cały czas myślałam o makijażu i fryzurze na moją osiemnastkę. Weszłam na pocztę i sprawdziłam czy na pewno wszystkie osoby przyjdą. Do wczoraj ostateczną decyzje. Na szczęście nikogo nie zabraknie. Bardzo się z tego powodu cieszyłam.

O jedenastej przyszła Agata.
- Ubrać tą czy tą? - Zapytała wskazując na dwie sukienki.
- Hmm... - zamyśliłam się. - Ta kremowa jest śliczna, ale musiałabym cię w niej zobaczyć, bo obawiam się, że będziesz w niej wyglądała jakbyś była w ciąży. 
- No właśnie też tak myślałam, ale jak byśmy dodały jakiś brązowy pasek to chyba by nie było aż tak źle, co?
- A będzie ci tak wygodnie?
Rozmowa ciągnęła się jeszcze bardzo długo. W końcu zdecydowałyśmy się, że pożyczę jej moją zieloną sukienkę na jedno ramię, a do tego ubierze czarne bolerko z krótkim rękawem.

O godzinie jedenastej trzydzieści wzięłyśmy się za nagrywanie piosenek. Postawiłyśmy na piosenki taneczne. Nie ukrywam, że zgrałyśmy parę piosenek disco-polo, ponieważ przy nich zawsze wszyscy najlepiej się bawią. Raczej starałyśmy się też zgrywać stare letnie hity.

O dwunastej wzięłyśmy się za ustalanie jakie fryzury i makijaże zrobimy. Zdaniem Agaty najładniej mi będzie w lekkim smoky eyes. Potwierdziłam i wykonałyśmy taki makijaż. Wyglądał świetnie i zdecydowanie pasował. Ja Agacie zaproponowałam, lekki makijaż. Lekko pomalowane oczy zielonym cieniem do powiek i eyelinerem. Całość wyglądała naprawdę świetnie. 

Jeżeli chodzi o fryzury to Agata będzie miała wyprostowane włosy i zapiętą u góry grzywkę, a ja wszystkie włosy na prawym boku. Moje loki będą się prezentować genialnie.

___________________________________________________________
Jak wam się podoba dzisiejszy rozdział? :D

środa, 28 listopada 2012

ROZDZIAŁ 6

- Zostaw to! - krzyknęłam śmiejąc się i jednocześnie próbując wyrwać Agacie z ręki mój telefon.
- Nie! Muszę wiedzieć co tam napisałaś!
- No nic takiego. Daj spokój i oddaj telefon. - ładnie poprosiłam i wyciągnęłam rękę.
- No dobra - Agata wywróciła oczami i posłusznie oddała mi telefon. - Ale i tak się dowiem co tam napisałaś.
- Powodzenia - uśmiechnęłam się.

Układanie planu pod tytułem "jak spędzamy sobotę?" szło całkiem dobrze.
- No dobra - zaczęłam - czyli tak. O jedenastej widzimy się u mnie. Szykowanie stroju.
- Trzeba jeszcze muzykę zgrać.
- Okej. To po stroju jest muzyka. Godzina... jedenasta trzydzieści?
- Może być. O dwunastej w takim razie planowanie makijażu i fryzury.
- Dobra... Czyli około czternastej "przerwa obiadowa"?
- Spoko. Pójdziemy do jakieś pizzerii.
- Okej o piętnastej trzydzieści powrót i szykowanie się na imprezę.
- Chyba gotowe.
- Raczej... - obie byłyśmy już wykończone.
- Późno już. Muszę iść do domu.
Zeszłyśmy na dół. Agata ubrała swój czarny płaszcz i niebieskie buty.
- To pa pa - powiedziała. - Widzimy się jutro w szkole.
- No pa pa - przytuliłam ją. - Nie zapomnij, że jutro po lekcjach idziemy na zakupy.
- Pamiętam. To pa.
- Pa.

Mamy jeszcze nie było w domu, a mi się przypomniało, że muszę jeszcze zrobić lekcje i się pouczyć. Byłam jednak na to za bardzo zmęczona. Jutro później zaczynam lekcje, więc wszystko zrobię rano. teraz idę spać.




W końcu piątek. A jutro moje urodziny. Dzisiaj z Agatą idę na zakupy wybrać odpowiednią sukienkę na moją osiemnastkę. Już się nie mogę doczekać. Dzisiaj lekcje zaczynają się o godzinie ósmej pięćdziesiąt pięć, więc od ósmej ostro zakuwam.

W szkole znowu byłam wcześnie. Siedziałam przed klasą, słuchałam muzyki i uczyłam, kiedy nagle z klasy obok wyszedł, znany w całej szkole, mój kolega.
- Siemano! - krzyknął do mnie tak głośno, że słyszało go chyba cała szkoła.
- Hej - wstałam i się przywitałam. - Jaką masz teraz lekcje?
- Biologię.
- Znowu cię z klasy wyrzuciła? - zaśmiałam się. - Co tym razem zrobiłeś?
- Sam chciałbym wiedzieć.
- Jasne, jasne... Przyznaj się.
- Była cisza w klasie, nagle zaczęła się na mnie drzeć, że mam wyjść z klasy, bo już mnie nie chce więcej widzieć.
- A tak na serio?
- Mówię ci jak było. Musisz się jej zapytać.
W tym momencie pani od bilogi wyszła z klasy i Karol musiał wrócić na lekcje.

Dzień w szkole mijał spokojnie, bez żadnych konfliktów, niespodzianek... po prostu szara rzeczywistość. Na ostatniej przerwie zaczęłyśmy z koleżankami omawiać jak mniej więcej ma wyglądać mój strój.
- Myślałam o czarnej sukience - powiedziałam.
- Czarna nie... - stwierdziła Kamila. - Ubierz się bardziej na kolorowo.
- W sumie to granatowy by ci bardzo pasował - dodała Agata.
- Granatowy może być - potwierdziłam z uśmiechem.
Rozmowa ciągnęła się aż do końca przerwy. Nie zdecydowałyśmy się na żaden konkretny strój. Po szkole razem Agatą poszłyśmy do centrum handlowego niedaleko naszej szkoły poszukać dla mnie idealnej sukienki.

______________________________________________________________
No to został nam już tylko czwartek i piątek, cieszycie się?

wtorek, 27 listopada 2012

ROZDZIAŁ 5

Zaspałam na pierwszą lekcję... Uczyłam się całą noc na sprawdzian z historii. Obudziła mnie Agata, która zadzwoniła do mnie na przerwie z pytaniem "dlaczego nie ma mnie w szkole?". Musiałam jednak wstać, uszykować się i wyjść do szkoły. W końcu cała noc nauki nie mogła pójść na marne. Myślę że dobrze napisałam ten sprawdzian. Nie był trudny. Moja wychowawczyni krzyczała na mnie, że nie było mnie na dwóch pierwszych lekcjach. Sądziła, że wagaruję i już dzwoniła do mojej mamy.

Nie chciało mi się tego dnia wracać do domu. Poszłam, więc do Agaty. Odrobiłyśmy razem lekcje, pouczyłyśmy się, obejrzałyśmy film i malowałyśmy paznokcie świetnie się przy tym wszystkim bawiąc. O dwudziestej pierwszej zadzwoniła do mnie mama, że mam już wracać do domu.

Chociaż nie chciałam, to jednak wróciłam do domu, w którym czekała już na mnie mama.
- Dlaczego nie byłaś na dwóch lekcjach? - zapytała ostrym tonem.
- Zaspałam.
- Na pewno? Czy po prostu nie chciało ci się przyjść na wf i matematykę?
- Mamo przysięgam! Zaspałam.
- Ostatni raz. Za dwa tydzień jest wywiadówka. Jeżeli twoje oceny, chociaż w małym stopniu się nie poprawię to lepiej mi się nie pokazuj. Musisz zrozumieć, że to już ostatni rok. Wytrzymaj te parę miesięcy. Napisz maturę. Nie musisz jej zdać. Ja ci się nie uda to trudno. Najważniejsze abyś skończyła szkołę.
Patrzyłam tylko na mamę i przytakiwałam. Kiedy skończyła swój "wykład" poszłam do pokoju.

Nic mi się nie chciało. Otworzyłam jakiś album ze zdjęciami z gimnazjum. Znowu płakałam oglądając moje zdjęcia z Emilką...




Wiem, że dzisiaj czeka mnie całkiem ciekawy dzień. Już w sobotę moje urodziny. Dzisiaj po szkole spotykam się więc z Agatą u mnie w domu i ustalamy cały sobotni plan. Z pewnością będzie dużo zabawy przy tym. Najpierw jednak trzeba przetrwać dzień w szkole. Dzisiaj na szczęście kończę już o 13.30.

Do szkoły przyjechałam wcześniej niż zwykle. Z mojej klasy jeszcze nikogo nie było. Zostawiłam torbę w szafce i postanowiłam pójść do pobliskiego sklepiku po śniadanie. Po drodze spotkałam koleżankę z innej klasy.
- Cześć - przywitałam się. - Dawno cię w szkole nie widziałam.
- Chora byłam. Fajna koszulka - powiedziała dokładnie oglądając moją koszulkę ombre.
- Dzięki - uśmiechnęłam się. - Zawsze lubiłaś takie wzory, nie?
- No pewnie. Ale zamówiłam już sobie taką bluzę.
- To na pewno ładna jest.
- Jest świetna. A tak w ogóle to wszystkiego najlepszego, bo ty urodziny masz niedługo nie?
- W sobotę, ale dzięki. Czemu ty już w szkole jesteś?
- Bo nikt mi nie powiedział, że nie mamy pierwszej lekcji.
Porozmawiałyśmy ze sobą jeszcze trochę i każda poszła w swoją stronę.

Po szkole razem z Agatą poszłyśmy prosto do mojego domu.
- Zapraszam - powiedziałam wpuszczając ją do domu.
- Dziękuję - uśmiechnęła się i weszła jak prawdziwa dama.
- Chcesz coś do picia?
- Nie dzięki. Idziemy ustalać plan? Bo ja już się nie mogę doczekać.
- No ja też.
- To już. Idziemy do pokoju - uśmiechnęła się i obie poszłyśmy do mojego pokoju.

____________________________________________________________________

Dopiero wtorek ...

poniedziałek, 26 listopada 2012

ROZDZIAŁ 4

Dzisiaj czeka mnie kolejny nudny dzień. Z rana jeszcze trochę żyłam wczorajszymi gokartami, jednak trzeba si ę wziąć w garść i pomyśleć o szkole. Niestety moje oceny od początku tego roku szkolnego nie wyglądają najlepiej. Wczoraj już mi się nie chciało za bardzo uczyć, bo było za późno. Od dzisiaj jednak biorę się za siebie. W końcu jestem w klasie maturalnej, a niedługo próbne testy...

Dzień w szkole minął spokojnie. Nic specjalnego się nie wydarzyło. Umówiłam się z Agatą w kawiarni obok mojego domu na szesnastą. Lekcje dzisiaj kończyłam o trzynastej, więc zjadłam obiad, odrobiłam lekcje, poprawiłam lekko makijaż i zastanawiałam się w co się ubrać. Przebieram się chyba ze dwadzieścia razy. W końcu zdecydowałam, że ubiorę turkusowe dżinsy, białą koszulkę z czarnym napisem w stylu graffiti, zapinany szary sweterek oraz szare baleriny.

O szesnastej byłam już w kawiarni. Ku mojemu zdziwieniu Agata już była.
- Cześć - przytuliłam ją. - Co ty ostatnio taka punktualna się zrobiłaś?
- Walczę z moim spóźnianiem się - uśmiechnęła się.
- W sumie to najwyższy czas - wyszczerzyłam się.
Zamówiłyśmy dwie kawy i sernik. Były pyszne.
- A tak w ogóle - zaczęła Agata. - Miałaś mi dzisiaj powiedzieć o co chodziło wczoraj z tym Patrykiem.
Opowiedziałam jej całą długą historię. Nie wierzyła w to co mówię. Przeprosiła mnie za to zajście. Teraz sama miała ochotę po prostu zabić Patryka za to co zrobił Emilii. Nie ukrywam, że momentami leciały mi łzy kiedy to mówiłam.
- Naprawdę przepraszam. Gdybym wiedziała to w życiu bym go tam nie przyprowadziła.
- Nie ma o czym mówić. W końcu o niczym nie wiedziałaś.
Długo tak ze sobą jeszcze rozmawiałyśmy.

Dopiero o dziewiętnastej byłam w domu. Mama już na mnie czekała.
- Twoja wychowawczyni do mnie dzwoniła - powiedziała niezbyt przyjemnym głosem.
- Po co? - zapytałam zdenerwowana.
- Widziałaś swoje oceny? Co się z tobą dzieje? Geniuszem może nie jesteś, ale zawsze miałaś chociaż te  czwórki. A teraz ledwo na trójki piszesz.
- Trójka to też dobra ocena.
- A ile masz tych trójek? Jedną? Dwie? I to są twoje najlepsze oceny w tym roku! Weź się w końcu do roboty! Co się z tobą dzieje?! Coś jest nie tak?!
- Mamo wszystko w porządku. Idę się uczyć.
Szybko poszłam do swojego pokoju. Nie miałam ochoty dalej ciągnąć tej rozmowy.

Wiem jakie mam oceny. Wiem, że nie są najlepsze i należy się poprawić. Nie rozumiem po co z tym od razu dzwonić do mojej mamy?

__________________________________________________________
Jak wam minął poniedziałek?

niedziela, 25 listopada 2012

ROZDZIAŁ 3

Jadąc cały czas myślałam co to za niespodzianka. Próbowałam zmusić tatę do tego aby mi to powiedział, ale nic nie mówił. Postanowił trzymać mnie w napięciu do samego końca. Po godzinie drogi dotarliśmy do Poznania. Nie miałam pojęcia po co tam przyjechaliśmy. Wjechaliśmy na parking jakiegoś ogromnego budynku.
- Gdzie my jesteśmy? - zapytałam zaciekawiona.
- Zgadnij. Zawsze chciałaś tu być. Odkąd interesujesz się Formułą 1 twoim marzeniem jest tutaj przyjechać. W naszym mieście nie ma czegoś takiego, ale gdyby było z pewnością spędzałabyś tam każdą wolną chwilę.
- Gokarty... - powiedziałam rozmarzona. Tata przytaknął.

Wysiedliśmy z samochodu i poszliśmy w stronę wejścia do budynku. Teraz byłam już cała podekscytowana. Zawsze chciałam tam pojechać! Spokojnie mogę powiedzieć, że jedno z moich wielu marzeń właśnie się spełnia.

Jak weszliśmy do budynku nie wiedziałam co mam robić. Weszłam do małego pomieszczenia. Zdjęłam kurtkę i powiesiłam ją na wieszaku. Najpierw było omówienie trasy z instruktorem, potem założyłam niebieski kombinezon i czarno-niebieski kask. Dostałam "samochód" z numerem jeden, z czego oczywiście byłam bardzo zadowolona i powtarzałam to z milion razy. Było ciężko, ale udało mi się wygrać z tatą.

Po dwudziestej pierwszej byłam już w domu.
- Cześć mamo! - krzyknęłam wchodząc do domu.
- W końcu przyjechałaś! Co tak długo was nie było?
- Zatrzymaliśmy się jeszcze w paru miejscach. Ale było cudownie!
- Wiedziałam, że ci się spodoba.

Porozmawiałam jeszcze trochę z mamą i poszłam do pokoju odrabiać lekcje. Wyciągnęłam książkę od historii i nagle zaczął dzwonić mój telefon. Agata.
- Haloooo? - powiedziałam.
- Słyszę, że humor się poprawił - powiedziała szczęśliwa. - Co to za niespodzianka była?
- Tata w końcu mnie na gokarty zabrał.
- Aaaaa.... Mogłam się domyślić.
- Słuchaj muszę jeszcze odrobić lekcje, bo przed chwilą wróciłam do domu, więc pa pa. Za godzinę zadzwonię obiecuję.
- No dobra. Czekam. Pa pa.

Rozłączyłam się i zaczęłam robić pracę domową. Po godzinie tak jak obiecałam zadzwoniłam do Agaty. Długo ze sobą rozmawiałyśmy. W końcu cała zmęczona i wyczerpana po ciężkim dniu poszłam się wykąpać i położyłam się spać. Dzień z całą pewnością, mimo fatalnego początku, zaliczam do udanych.

_____________________________________________________________
No i koniec weekendu :c

Jejejejejej !!!!
SEBASTIAN VETTEL NAJMŁODSZYM TRZYKROTNYM MISTRZEM ŚWIATA !!!!

OGROMNE GRATULACJE !!!

sobota, 24 listopada 2012

ROZDZIAŁ 2

Wstałam o szóstej rano. Cały czas myślałam o niespodziance od taty. Niestety muszę na nią długo czekać, ponieważ lekcje kończę dopiero o czternastej trzydzieści, a u taty będę po piętnastej. Nie wiem czy zdołam dzisiaj skupić się na lekcjach. Umyłam się, zjadłam śniadanie i spakowałam się do szkoły. Otworzyłam szafę i zupełnie nie wiedziałam w co się ubrać. Długo myślałam i stwierdziłam, że ubiorę czarny sweterek z kokardką, niebieskie dżinsy i czarno-złote buty. Czekałam jeszcze około dziesięciu minut na mamę. Do szkoły mam daleko, ponieważ mieszkam w małej miejscowości.

Przed ósmą byłam już w szkole. Poszłam do szafki włożyć mój ciemno niebieski płaszcz. Zdziwiłam się kiedy obok mnie stanęła Agata.
- Cześć - przytuliłam ją. - A ty co tak wcześnie w szkole? Zwykle to ja jestem pierwsza - uśmiechnęłam się.
- A wiesz... Dzisiaj mnie mama podwiozła, więc jestem wcześniej - uśmiechnęła się.
- Musimy odwołać dzisiejsze spotkanie.
- Co? Czemu? - Agata zrobiła smutną minę.
- Po lekcjach muszę iść do taty. Przygotował dla mnie jakąś niespodziankę.
- No trudno. Spotkamy się jutro. A tak w ogóle to ktoś na ciebie czeka przed klasą - uśmiechnęła się.
- Kto? - zapytałam zdziwiona.
- Zobaczysz.

Poszłam z Agatą pod salę dwieście dwanaście, w której miałam teraz matematykę. Nie miałam pojęcia kto na mnie czeka. W tym momencie nic mądrego nie przychodziło mi do głowy. Kiedy weszłam na drugie piętro nie wierzyłam własnym oczom. Stałam nagle nie ruchomo nie wiedząc co zrobić.
- No chodź. Nie bój się - powiedziała do mnie Agata.
Nie miałam najmniejszej ochoty tam iść. Zawróciłam i szybko poszłam usiąść na najbliższą ławkę. Nagle poczułam jak ktoś mnie obejmuje. Odwróciłam się i stało się to czego najbardziej się obawiałam. Za mną stał Patryk, z którym, nie mając już wyjścia, musiałam porozmawiać.
- Czemu tak przede mną uciekasz? - zapytał uśmiechając się.
- Przepraszam, ale... nie mam ochoty na rozmowę.
- Zaczekaj - chwycił mnie za rękę. - Musimy w końcu o tym porozmawiać. Na prawdę chcę z tobą chodzić.
- A możesz mi wytłumaczyć dlaczego? Bo dawno nikogo nie miałeś? Bo chcesz się pochwalić kolegom?
- Wcale nie. Podobasz mi się, jesteś fajna, interesujesz się sportem jak mało która dziewczyna.
- Ale ja nie chcę z tobą chodzić. Nigdy nie zapomnę co zrobiłeś Emilii. To właśnie przez ciebie ona teraz nie żyje. Przez ciebie straciłam moją najlepszą przyjaciółkę. Nigdy ci tego nie zapomnę - szybko odwróciłam się i poszłam do łazienki. Zaczęłam płakać.

Przypomniałam sobie Emile, która od przedszkola była moją najlepszą przyjaciółką. Zmarła, popełniła samobójstwo, przez Patryka. Zdradzał ją, a potem się z niej naśmiewał i wymyślał jakieś głupie plotki. Emila tego nie wytrzymała. Nie mogłam się z kimś takim spotykać. Nigdy w życiu. Agata o niczym nie wiedziała. Nie lubiłam o tym nikomu mówić, a to działo się w poprzedniej szkole. Zanim ją poznałam.

Cały dzień w szkole byłam smutna. Obiecałam Agacie, że jak jutro się spotkamy to wszystko jej opowiem. W drodze do taty cały czas myślałam o niespodziance. Nie wiem czy będę w stanie się z niej cieszyć. Patryk zepsuł mi humor na cały dzień.

Dziesięć po piętnastej byłam już u taty.
- Cześć - mocno go przytuliłam.
- Cześć słoneczko. Dawno cię nie widziałem. Nic się nie zmieniłaś - uśmiechnął się.
- Możesz mi już powiedzieć co to za niespodzianka?
- Wsiadaj do samochodu. Pojedziemy gdzieś.
- Ale najpierw mi powiedz - uśmiechnęłam się.
- Do ostatniej chwili nie dowiesz się co to jest - wyszczerzył się i wsiadł do samochodu.

__________________________________________________

Jak wam mija sobota? Macie jakieś plany na weekend? ;D

piątek, 23 listopada 2012

ROZDZIAŁ 1

Zbliża się wyjątkowy dla mnie dzień. Przygotowania do niego trwają od ponad miesiąca. Dwudziesty października był coraz bliżej. Moje osiemnaste urodziny mam zamiar spędzić w gronie najbliższych znajomych, przyjaciół oraz rodziny. Nowy klub, który otworzono w te wakacje jest idealnym miejscem, aby je tam spędzić. Najpierw jednak czeka mnie tydzień ciężkiej pracy i przygotowań. Chcę aby większość była zapięta na ostatni guzik jeszcze w ten weekend.

Po obejrzeniu wyścigu o GP Korei, którą wygrał Sebastian Vettel z czego jestem bardzo zadowolona, ponieważ prowadzi teraz w klasyfikacji generalnej, spotykam się z moją przyjaciółką Agatą, aby omówić kwestię stroju na mojej imprezie urodzinowej. Miała być o godzinie osiemnastej, ale jak zwykle się spóźnia. W tym czasie zamówiłam pizzę. Kiedy usłyszałam dzwonek do drzwi od razu pobiegłam i je otworzyłam.
- Cześć! - krzyknęła Agata i weszła do mojego domu. - Przepraszam, że się spóźniłam, ale wiesz... musiałam jeszcze...
- Dobra nie tłumacz się - przerwałam jej uśmiechając się. - Jestem już przyzwyczajona do tego, że ciągle się spóźniasz.
- Obiecuję, że to ostatni raz - uśmiechnęła się i mnie przytuliła.

Agata ściągnęła kurtkę i poszłyśmy do mojego pokoju.
- A więc... - zaczęła Agata wyciągając coś z torby. - Tak jak chciałaś przyniosłam ciuchy, które chciałabym założyć na imprezę.
- Wzięłaś tą beżową bluzkę? Jest cudowna.
- No pewnie, że wzięłam - powiedziała uśmiechając się.
Ta bluzka była naprawdę śliczna. Beżowa, na grubych ramiączkach i zwiewna. Sprawiała wrażenie delikatnej i to mi się w niej najbardziej podobało.
- To dalej - powiedziałam. - Bierz te ciuchy i do łazienki się przebrać.
Agata posłuchała mnie i poszła do łazienki. Ja w tym czasie związałam moje długie brązowe włosy w koka i przygotowałam mój strój na osiemnastkę.
- Madzia! - usłyszałam krzyk Agaty dochodzący z łazienki.
Poszłam tam i weszłam do środka.
- Zapniesz? - zapytała wskazują na śliczny łańcuszek.
- Dawaj - uśmiechnęłam się i odgarnęłam na bok jej blond loki. - A tak w ogóle to skąd masz taki ładny łańcuszek?
- Dostałam... - powiedziała podejrzanie się uśmiechając.
- Od kogo?! - zapytałam ostro, a jednocześnie się śmiejąc.
- Kolegi... - spojrzałam na nią zdziwiona.
- Masz chłopaka i o niczym mi nie powiedziałaś?!
- Jutro go poznasz. Obiecuję.
- No mam nadzieję.

Po dwóch godzinach nasze stroje są już gotowe. Została nam jeszcze kwestia makijażu, ale jest już w pół do dziewiątej i nic mam się nie chce. Stwierdziłyśmy, że zrobimy popcorn, zjemy pozostałą część pizzy i obejrzymy jakiś film. Padło na film "Sala Samobójców". Mimo że każda z nas oglądało go już z milion razy obie miałyśmy wielką ochotę zrobić to jeszcze raz.

Po filmie Agata poszła do domu. Ja przebrałam się w moją turkusową piżamę w srebrne prawie niewidoczne serduszka i położyłam się na łóżku. Wzięłam książkę pt. "Ty, ja i fejs" i czekając na mamę, która powinna zaraz przyjść zaczęłam czytać.

Po upływie nie całych dwudziestu minut do domu przyszła mama.
- Cześć Madziu - podeszła i pocałowała mnie w czoło. - Czemu jeszcze nie śpisz? Jutro musisz iść do szkoły.
- Nie jestem bardzo śpiąca.
- Ale jest już późno. Idź spać, bo jutro czeka cię ciężki dzień. Tata ma dla ciebie niespodziankę i prosił abyś po szkole do niego poszła.
- Jaką niespodziankę? - od razu się ożywiłam.
- Nie mogę ci powiedzieć - mama uśmiechnęła się. - Niespodzianka to niespodzianka. Ale jestem pewna, że ci się spodoba. A teraz idź spać.
- Kurczę nie mogę się doczekać. Kocham niespodzianki!

___________________________________________________________________

Jak wam się podoba pierwszy rozdział? Proszę o szczere opinie w komentarzach ;D