Kolejny nudny dzień. Dzisiaj jednak mam zamiar go trochę "pokolorować". Wybieram się do pobliskiego, zimowego, niedawno otwartego wesołego miasteczka razem z Agatą i Kacprem. Z jego mamą już jest wszystko w porządku. Przeżyła, ale leży jeszcze w szpitalu. W środę ma już wyjść. Mam nadzieję, że to wyjście będzie dla mnie oderwaniem się od rzeczywistości.
Ubrałam się dzisiaj w białą koszulkę, dżinsy, niebieską koszulę i czarne buty. Włosy spięłam w koka. Do szkoły dzisiaj trochę zaspałam, więc znowu byłam późno. Poszłam do szafki, przy której czekał już na mnie Kacper.
- Cześć Kacper - przywitałam się.
- Hej. Gdzie Agata?
- Nie wiem, a co jeszcze nie przyszła?
- No właśnie nie.
- Zaraz do niej zadzwonię tylko pójdę pod klasę.
- Okej.
- Gdzie teraz mamy?
- W sto dwanaście.
W pośpiechu zeszliśmy na pierwsze piętro i dotarliśmy do sali sto dwanaście. Nikt nie wiedział gdzie jest Agata, więc od razu do niej zadzwoniłam.
- Halo? - odebrała cała zaspana.
- Co ty śpisz jeszcze? A do szkoły dzisiaj nie idziesz?
- Nie chcę mi się. Przyjdź po mnie jak będziecie szli do wesołego miasteczka.
- Co?!
Agata się rozłączyła. Nie poznałam jej podczas tej rozmowy. Ona nigdy tak się nie zachowywała.
Wróciłam do domu nadal nie wiedząc co się dzieje z Agatą. Próbowałam się do niej kilka razy dodzwonić, ale nie odbierała. Po szkole poszłam do niej do domu. Niestety nikogo tam nie zastałam. Nie wiedziałam co się dzieje, ale zaczęłam się martwić o Agatę.
Dzisiaj postanowiliśmy jednak nie iść do wesołego miasteczka. Kacper się musiał uczyć, a z Agatą nie było żadnego kontaktu. Przełożyliśmy to na jutro.
Około godziny dwudziestej pierwszej zauważyłam jadącą w stronę domu Agaty karetkę na alarmie. Bez zastanowienia wzięłam płaszcz ubrałam buty i zbiegłam na dół do drzwi.
- A ty gdzie znowu idziesz? - zapytała z oburzeniem mama kiedy miałąm salon.
- Nie wiem kiedy wrócę. Pa! - wybiegłam szybko z domu i najszybciej jak mogłam starałam się dotrzeć do domu Agaty.
Kiedy dobiegłam nieco mi ulżyło.Karetka nie stała pod jej domem. Postanowiłam jednak zapukać. Otworzyła mi mama Agaty.
- Dzień dobry. Jest Agata w domu?
- Tak, wejdź. Jest w swoim pokoju. Dziwnie się dzisiaj zachowuje, więc mam nadzieję, że z nią porozmawiasz co jej jest.
- Dobrze - uśmiechnęłam się. - W sumie to ja właśnie w tej sprawie przyszłam.
_____________________________________________________________________
Jak myślicie? Co jest Agacie? :D
piątek, 14 grudnia 2012
czwartek, 13 grudnia 2012
ROZDZIAŁ 17
Do domu dotarłam o godzinie czwartej trzydzieści nad ranem. Nie mogłam się przyzwyczaić do tego zimna. W Abu Dhabi było na prawdę gorąco. Od razu położyłam się spać. Po dwóch godzinach musiałam wstać i szykować się do szkoły. Nie było mnie przez trzy dni i pora nad robić zaległości.
Mimo że byłam bardzo zmęczona wstałam i zjadłam śniadanie. Rozczesałam włosy, umyłam się, zrobiłam makijaż i poszłam się ubrać. Założyłam bluzę z torem Yas Marina oraz białe dżinsy. Strasznie nie chciało mi się iść w ten dzień do szkoły, ale musiałam.
Do szkoły przyszłam jako ostatnia. Było już po dzwonku, więc szybko włożyłam kurtkę do szafki i pobiegłam do sali dwieście piętnaście na religię. Na szczęście ksiądz zawsze się spóźnia.
- Cześć - Paulina przytuliła mnie.
- Hej. Co tam?
- Dawno cię nie widziałam. Opowiadaj jak było.
- Było świetnie. Chciałabym to jak najszybciej powtórzyć.
- To kiedy kolejny wyjazd?
- Obiecałam Sebastianowi, że w tym tygodniu przyjadę do Austin.
- Ale o ile się nie mylę to wyścig jest dopiero za tydzień - wtrąciła Agata.
- Wiem, ale... Może zostanę tam przez ten tydzień?
- Mama ci na pewno nie pozwoli.
- Trudno...
W tym momencie trzeba już było wejść do klasy.
Po powrocie do domu przyszedł czas na rozmowę z mamą na temat Sebastiana.
- Chodzisz z nim?
- Tak.
- Związek na odległość? Kiedy się kolejny raz zobaczycie? Przyjedzie tutaj po zakończeniu sezonu?
- Wyjeżdżam do Austin w weekend.
- Chyba śnisz. I co? Już to sobie zaplanował, tak? Nie pytając mnie o zgodę?
- Jestem już pełnoletnia.
- Co nie oznacza, że możesz w pełni o sobie decydować.
- Ale chyba mogę spełniać swoje marzenia?
- Twoim marzeniem było chodzenie z Sebastianem Vettelem?
- Nie, ale chcę łączyć swoją przyszłość z Formułą 1. To może dać mi dobry start, znajomości...
- Czyli chcesz go wykorzystać?
- Nie, wcale nie.
- To dlaczego z nim chodzisz?
- Kocham go! Po prostu.
- Idź do pokoju odrabiaj lekcje - mama już nie miała sił, żeby ze mną jeszcze rozmawiać. - Ale o tym wyjeździe to jeszcze porozmawiamy.
Poszłam do pokoju i pierwsze co zrobiłam to napisał sms'a do Sebastiana o treści: Jest problem z tym przyjazdem. Nie wiem czy mama mnie puści. Na odpowiedź nie musiałam długo czekać. Po dwóch minutach Sebastian odpisał: Jak chcesz to dasz radę. Mamą się nie przejmują. Łatwo mu tak mówić...
Poszłam spać późno. Miałam dużo nauki. Ciągle myślę o Sebastianie, mamie i Austin. Bardzo chciałąbym tam pojechać się z nim spotkać...
______________________________________________________________
Chyba moja wena znowu minęła :C
Mimo że byłam bardzo zmęczona wstałam i zjadłam śniadanie. Rozczesałam włosy, umyłam się, zrobiłam makijaż i poszłam się ubrać. Założyłam bluzę z torem Yas Marina oraz białe dżinsy. Strasznie nie chciało mi się iść w ten dzień do szkoły, ale musiałam.
Do szkoły przyszłam jako ostatnia. Było już po dzwonku, więc szybko włożyłam kurtkę do szafki i pobiegłam do sali dwieście piętnaście na religię. Na szczęście ksiądz zawsze się spóźnia.
- Cześć - Paulina przytuliła mnie.
- Hej. Co tam?
- Dawno cię nie widziałam. Opowiadaj jak było.
- Było świetnie. Chciałabym to jak najszybciej powtórzyć.
- To kiedy kolejny wyjazd?
- Obiecałam Sebastianowi, że w tym tygodniu przyjadę do Austin.
- Ale o ile się nie mylę to wyścig jest dopiero za tydzień - wtrąciła Agata.
- Wiem, ale... Może zostanę tam przez ten tydzień?
- Mama ci na pewno nie pozwoli.
- Trudno...
W tym momencie trzeba już było wejść do klasy.
Po powrocie do domu przyszedł czas na rozmowę z mamą na temat Sebastiana.
- Chodzisz z nim?
- Tak.
- Związek na odległość? Kiedy się kolejny raz zobaczycie? Przyjedzie tutaj po zakończeniu sezonu?
- Wyjeżdżam do Austin w weekend.
- Chyba śnisz. I co? Już to sobie zaplanował, tak? Nie pytając mnie o zgodę?
- Jestem już pełnoletnia.
- Co nie oznacza, że możesz w pełni o sobie decydować.
- Ale chyba mogę spełniać swoje marzenia?
- Twoim marzeniem było chodzenie z Sebastianem Vettelem?
- Nie, ale chcę łączyć swoją przyszłość z Formułą 1. To może dać mi dobry start, znajomości...
- Czyli chcesz go wykorzystać?
- Nie, wcale nie.
- To dlaczego z nim chodzisz?
- Kocham go! Po prostu.
- Idź do pokoju odrabiaj lekcje - mama już nie miała sił, żeby ze mną jeszcze rozmawiać. - Ale o tym wyjeździe to jeszcze porozmawiamy.
Poszłam do pokoju i pierwsze co zrobiłam to napisał sms'a do Sebastiana o treści: Jest problem z tym przyjazdem. Nie wiem czy mama mnie puści. Na odpowiedź nie musiałam długo czekać. Po dwóch minutach Sebastian odpisał: Jak chcesz to dasz radę. Mamą się nie przejmują. Łatwo mu tak mówić...
Poszłam spać późno. Miałam dużo nauki. Ciągle myślę o Sebastianie, mamie i Austin. Bardzo chciałąbym tam pojechać się z nim spotkać...
______________________________________________________________
Chyba moja wena znowu minęła :C
wtorek, 11 grudnia 2012
ROZDZIAŁ 16
- Może jednak zostaniesz?
- Nie mogę.
- Musisz...
- Przykro mi - szybko poszłam do hotelu.
Nie chciałam dalej ciągnąć tej rozmowy. Nie miałam ochoty myśleć co by było gdybym została, wiedząc że mama mi nie pozwoli. Musiałam wracać. Już o trzeciej w nocy miałam samolot do Poznania.
Wstałam o pierwszej w nocy. Ciągle myślałam o wczorajszych wydarzeniach. Ubrałam się w czarne dżinsy, niebieską koszulkę, szarą bluzę i czarne buty. W pół do trzeciej w nocy byłyśmy już na lotnisku.
- Co z Sebastianem?
- Nie wiem - odpowiedziałam zamyślona.
- Masz do niego w ogóle numer telefonu?
- Nie. To koniec. Było - minęło i nie mam już z nim żadnego kontaktu.
- Co teraz?
- Pora wrócić do szarej rzeczywistości.
- Nie będziesz za nim tęsknić?
- No pewnie, że będę. I to jak. Chciałabym to powtórzyć... Ten cały wyjazd...
Kiedy wysiadłyśmy z samolotu szybko pobiegłyśmy do głównego wejścia na lotnisko, na którym miała na nas czekać moja mama.
- Sebastian - zauważyłam stojącego przy drzwiach Vettela.
- Wróć. Proszę cię.
- Chciałabym... - łzy zaczęły mi spływać po policzkach.
- To nad czym ty się zastanawiasz? Rzuć to wszystko i jedź ze mną.
- Nie mogę... To co się działo w Abu Dhabi było najlepiej spędzonym czasem w moim życiu, ale nie porzucę tego wszystkiego żeby to powtórzyć. To za dużo dla mnie znaczy.
- Dlaczego?
- Moja mama zawsze marzyła abym skończyła szkołę i poszła na studia. W żuciu spotkało ją tak wiele nieszczęść, że nie chcę aby miała kolejne.
- Ale to są jej marzenia, a nie twoje.
- Trudno...
W tym momencie rozmowa się urwała. Podeszła do mnie mam zaczęła mówić:
- Madziu... Nie chciałabym przeszkadzać, ale musimy już jechać.
Spojrzałam na Sebastiana.
- Kocham cię - wyszeptałam.
- To nie jedź.
Pokręciłam przecząco głową, odwróciłam się i poszłam w kierunku wyjścia.
Cały czas płakałam. Bardzo chciałam zostać. Wyszłam z lotniska. Miałam już wsiadać do samochodu kiedy nagle zauważyłam biegnącego w moją stronę Sebastiana. Mocno mnie przytulił i pocałował.
- Zostań.
Spojrzałam na mamę. Nie wiedziałam co odpowiedzieć. Z jednej strony z chęcią bym została, ale z drugiej strony nie wiedziałam co odpowie na to mama. Korzystając nieco z faktu, że jestem już pełnoletnia postanowiłam sama zdecydować co zrobić. Postanowiłam posłuchać głosu serca.
- Widzimy się za tydzień w Austin - odpowiedziałam z uśmiechem i pocałowałam Sebastiana.
- Nawet nie wiesz jak się cieszę.
Wymieniliśmy się numerami telefonów, po czym pożegnaliśmy się. Wsiadłam do samochodu i pojechałam do domu.
_______________________________________________________________
Jakie szanse dajecie Magdzie i Sebastianowi ? :D
- Nie mogę.
- Musisz...
- Przykro mi - szybko poszłam do hotelu.
Nie chciałam dalej ciągnąć tej rozmowy. Nie miałam ochoty myśleć co by było gdybym została, wiedząc że mama mi nie pozwoli. Musiałam wracać. Już o trzeciej w nocy miałam samolot do Poznania.
Wstałam o pierwszej w nocy. Ciągle myślałam o wczorajszych wydarzeniach. Ubrałam się w czarne dżinsy, niebieską koszulkę, szarą bluzę i czarne buty. W pół do trzeciej w nocy byłyśmy już na lotnisku.
- Co z Sebastianem?
- Nie wiem - odpowiedziałam zamyślona.
- Masz do niego w ogóle numer telefonu?
- Nie. To koniec. Było - minęło i nie mam już z nim żadnego kontaktu.
- Co teraz?
- Pora wrócić do szarej rzeczywistości.
- Nie będziesz za nim tęsknić?
- No pewnie, że będę. I to jak. Chciałabym to powtórzyć... Ten cały wyjazd...
Kiedy wysiadłyśmy z samolotu szybko pobiegłyśmy do głównego wejścia na lotnisko, na którym miała na nas czekać moja mama.
- Sebastian - zauważyłam stojącego przy drzwiach Vettela.
- Wróć. Proszę cię.
- Chciałabym... - łzy zaczęły mi spływać po policzkach.
- To nad czym ty się zastanawiasz? Rzuć to wszystko i jedź ze mną.
- Nie mogę... To co się działo w Abu Dhabi było najlepiej spędzonym czasem w moim życiu, ale nie porzucę tego wszystkiego żeby to powtórzyć. To za dużo dla mnie znaczy.
- Dlaczego?
- Moja mama zawsze marzyła abym skończyła szkołę i poszła na studia. W żuciu spotkało ją tak wiele nieszczęść, że nie chcę aby miała kolejne.
- Ale to są jej marzenia, a nie twoje.
- Trudno...
W tym momencie rozmowa się urwała. Podeszła do mnie mam zaczęła mówić:
- Madziu... Nie chciałabym przeszkadzać, ale musimy już jechać.
Spojrzałam na Sebastiana.
- Kocham cię - wyszeptałam.
- To nie jedź.
Pokręciłam przecząco głową, odwróciłam się i poszłam w kierunku wyjścia.
Cały czas płakałam. Bardzo chciałam zostać. Wyszłam z lotniska. Miałam już wsiadać do samochodu kiedy nagle zauważyłam biegnącego w moją stronę Sebastiana. Mocno mnie przytulił i pocałował.
- Zostań.
Spojrzałam na mamę. Nie wiedziałam co odpowiedzieć. Z jednej strony z chęcią bym została, ale z drugiej strony nie wiedziałam co odpowie na to mama. Korzystając nieco z faktu, że jestem już pełnoletnia postanowiłam sama zdecydować co zrobić. Postanowiłam posłuchać głosu serca.
- Widzimy się za tydzień w Austin - odpowiedziałam z uśmiechem i pocałowałam Sebastiana.
- Nawet nie wiesz jak się cieszę.
Wymieniliśmy się numerami telefonów, po czym pożegnaliśmy się. Wsiadłam do samochodu i pojechałam do domu.
_______________________________________________________________
Jakie szanse dajecie Magdzie i Sebastianowi ? :D
poniedziałek, 10 grudnia 2012
ROZDZIAŁ 15
W niedziele Agata już dobrze się czuła. Dzisiaj było na dworze bardzo gorąco, więc postanowiłam ubrać fioletową koszulkę na ramiączkach i białe spodenki, szarą koszulę i biało-niebieskie sandały. Włosy spięłam w koka. O jedenastej postanowiłyśmy pójść na zakupy.
Wychodzą z hotelu zauważyłam stojącego przed nim Sebastiana.
- Cześć - podszedł do mnie.
- Hej.
- Chciałem z tobą porozmawiać. O wczorajszym.
- Chcesz powiedzieć co się stało czy po prostu przeprosić? - Sebastian stał i patrzył na mnie nie wiedząc co odpowiedzieć. - Tak jak myślałam. Dlaczego ty to w sobie tak dusisz? Dlaczego nie chcesz powiedzieć co się stało? Może mogłabym jakoś pomóc?
- Po prostu nie chcę o tym mówić. Nie lubię.
- Spotkamy się dzisiaj po wyścigu?
- Odprowadzę cię i pójdziemy razem się gdzieś przejść.
- Okej. To do zobaczenia.
- Pa pa.
Weszłyśmy z Agatą ponownie do tego samego centrum handlowego. Znalazłyśmy sklep z różnymi gadżetami. Postanowiłyśmy wejść i zobaczyć co ciekawego tam jest.
- Madzia spójrz! Jak wyglądam? - Agata pokazała mi się w różowych okularach w kształcie serca.
- Super wyglądasz.
- Zrób mi zdjęcie.
Posłusznie wyciągnęłam aparat i zrobiłam jej zdjęcie.
- A teraz zrobimy sobie razem w... - zaczęłam. - O! Może w tych maskach? - pokazałam Agacie żółte maski w kształcie koła z oczami i uśmiechem.
- Okej.
Założyłyśmy maski i zrobiłyśmy sobie zdjęcie.
Długo jeszcze siedziałyśmy w galerii handlowej. W końcu zorientowałyśmy się, że jest już godzina trzynasta. Szybko pobiegłyśmy do hotelu odnieść nasze zakupy i poszłyśmy na tor. Dotarłyśmy tam za dziesięć czternasta, więc nie zdążyłam już przywitać się z Sebastianem, który siedział już w bolidzie ustawiony na pozycji piątej. Według mnie była ona dobra, ale jestem pewna, że Sebastian liczył na dużo więcej - na pole position.
Wyścig był długi i emocjonujący. Sebastian cały czas zgłaszał problemy z bolidem. Aleję serwisową odwiedził pięć razy. Na pierwszym zakręcie między nim a Felipe Massą doszło do kontaktu, w wyniku którego Sebastian musiał wymienić przednie skrzydło, a drugi musiał ukończyć wyścig. Vettel znajdował się na piętnastej pozycji, jednak mimo wszystko próbował się przebić na początek stawki. Udało mu się. Na ostatnim okrążeniu wyprzedził Jensona Buttona i objął prowadzenie.
Po wyścigu i rozdaniu nagród nie mogłam się powstrzymać. Od razu jak Sebastian wszedł do garażu podbiegłam do niego i mocno go przytuliłam.
- Gratuluję!
- Dzięki. Było ciężko, ale... Dzięki.
- Widzimy się dzisiaj o...?
- Nie wiem. W sumie miałem cię odprowadzić.
- No tak.
- To zaczekaj na mnie. Za dwadzieścia minut będę.
- Okej.
- To ja może pójdę już i zostawię was samych, co? - zaproponowała Agata.
- Jak chcesz.
- To idę. Pa.
- Pa pa.
Po dwudziestu minutach Sebastian wrócił i odprowadził mnie do hotelu. Staliśmy jeszcze długo i ze sobą rozmawialiśmy.
- Szkoda, że dzisiaj musisz wyjeżdżać.
- Też wolałabym tu zostać... Ale mam w tym roku maturę i nie mogę tego wszystkiego tak zawalić. Chciałabym tu zostać, ale czas wrócić do rzeczywistości.
- Nawet nie wiesz jak będę za tobą tęsknił
- Ja za tobą też.
Sebastian objął moją szyję dłońmi i mocno mnie pocałował.
_______________________________________________________________________
Co sądzicie o dzisiejszym rozdziale? :D
Wychodzą z hotelu zauważyłam stojącego przed nim Sebastiana.
- Cześć - podszedł do mnie.
- Hej.
- Chciałem z tobą porozmawiać. O wczorajszym.
- Chcesz powiedzieć co się stało czy po prostu przeprosić? - Sebastian stał i patrzył na mnie nie wiedząc co odpowiedzieć. - Tak jak myślałam. Dlaczego ty to w sobie tak dusisz? Dlaczego nie chcesz powiedzieć co się stało? Może mogłabym jakoś pomóc?
- Po prostu nie chcę o tym mówić. Nie lubię.
- Spotkamy się dzisiaj po wyścigu?
- Odprowadzę cię i pójdziemy razem się gdzieś przejść.
- Okej. To do zobaczenia.
- Pa pa.
Weszłyśmy z Agatą ponownie do tego samego centrum handlowego. Znalazłyśmy sklep z różnymi gadżetami. Postanowiłyśmy wejść i zobaczyć co ciekawego tam jest.
- Madzia spójrz! Jak wyglądam? - Agata pokazała mi się w różowych okularach w kształcie serca.
- Super wyglądasz.
- Zrób mi zdjęcie.
Posłusznie wyciągnęłam aparat i zrobiłam jej zdjęcie.
- A teraz zrobimy sobie razem w... - zaczęłam. - O! Może w tych maskach? - pokazałam Agacie żółte maski w kształcie koła z oczami i uśmiechem.
- Okej.
Założyłyśmy maski i zrobiłyśmy sobie zdjęcie.
Długo jeszcze siedziałyśmy w galerii handlowej. W końcu zorientowałyśmy się, że jest już godzina trzynasta. Szybko pobiegłyśmy do hotelu odnieść nasze zakupy i poszłyśmy na tor. Dotarłyśmy tam za dziesięć czternasta, więc nie zdążyłam już przywitać się z Sebastianem, który siedział już w bolidzie ustawiony na pozycji piątej. Według mnie była ona dobra, ale jestem pewna, że Sebastian liczył na dużo więcej - na pole position.
Wyścig był długi i emocjonujący. Sebastian cały czas zgłaszał problemy z bolidem. Aleję serwisową odwiedził pięć razy. Na pierwszym zakręcie między nim a Felipe Massą doszło do kontaktu, w wyniku którego Sebastian musiał wymienić przednie skrzydło, a drugi musiał ukończyć wyścig. Vettel znajdował się na piętnastej pozycji, jednak mimo wszystko próbował się przebić na początek stawki. Udało mu się. Na ostatnim okrążeniu wyprzedził Jensona Buttona i objął prowadzenie.
Po wyścigu i rozdaniu nagród nie mogłam się powstrzymać. Od razu jak Sebastian wszedł do garażu podbiegłam do niego i mocno go przytuliłam.
- Gratuluję!
- Dzięki. Było ciężko, ale... Dzięki.
- Widzimy się dzisiaj o...?
- Nie wiem. W sumie miałem cię odprowadzić.
- No tak.
- To zaczekaj na mnie. Za dwadzieścia minut będę.
- Okej.
- To ja może pójdę już i zostawię was samych, co? - zaproponowała Agata.
- Jak chcesz.
- To idę. Pa.
- Pa pa.
Po dwudziestu minutach Sebastian wrócił i odprowadził mnie do hotelu. Staliśmy jeszcze długo i ze sobą rozmawialiśmy.
- Szkoda, że dzisiaj musisz wyjeżdżać.
- Też wolałabym tu zostać... Ale mam w tym roku maturę i nie mogę tego wszystkiego tak zawalić. Chciałabym tu zostać, ale czas wrócić do rzeczywistości.
- Nawet nie wiesz jak będę za tobą tęsknił
- Ja za tobą też.
Sebastian objął moją szyję dłońmi i mocno mnie pocałował.
_______________________________________________________________________
Co sądzicie o dzisiejszym rozdziale? :D
niedziela, 9 grudnia 2012
ROZDZIAŁ 14
Obudziłam się o ósmej rano. Agata źle się czuła, więc na trzecią sesję treningową postanowiłam pójść sama. Umyłam się i ubrałam w białą koszulką, niebieską dżinsową koszulę, czarne spodenki i niebieskie baleriny. Włosy związałam w luźny warkocz na bok. O dziewiątej zeszłam do hotelowej restauracji na śniadanie.
Na tor dotarłam za dziesięć dziesiąta. Zdążyłam się jeszcze przywitać z Sebastianem. Niestety nie mogliśmy ze sobą długo rozmawiać, ponieważ musiał wyjeżdżać na tor. Cały czas z zaciekawieniem oglądałam sesję treningową. Sebastianowi nie szło zbyt dobrze. Nie mógł się przebić nawet do pierwszej dziesiątki. Ostatecznie sesję zakończył na trzynastej pozycji.
Kiedy przyjechał do garażu i wyszedł z bolidu było widać zdenerwowanie na jego twarzy.
- Nie jestem zadowolony - powiedział siadając na sofie.
- Widać. Coś się stało? Jakieś problemy z bolidem?
- Nie wiem. Bolid prowadzi się dobrze. Jak zawsze. Nie rozumiem co poszło nie tak.
- Może po prostu się rozluźni. Od początku widzę, że jesteś jakiś spięty dzisiaj. Może pójdziemy się gdzieś przejść?
- Nie mam ochoty - Sebastian wstał i zaczął iść w stronę swojego bolidu.
- Stało się coś? - zapytałam chwytając go za rękę.
- Nie - wyrwał się i odszedł.
- Na pewno?! - krzyknęłam patrząc na odchodzącego Sebastiana jednak nie doczekałam się odpowiedzi.
Wróciłam do hotelu cały czas myśląc co mogło się stać. Zobaczyłam Agatę leżącą w łóżku w nie najlepszym stanie.
- Jak się czujesz? - zapytałam.
- Fatalnie. Strasznie boli mnie głowa.
- Rozumem, że na kwalifikacje również mam iść sama?
- Na to wygląda.
- A co z naszymi zakupami?
- Jutro pójdziemy.
- Brałaś tabletki.
- Nic nie pomagają. Co u Sebastiana?
- Dziwnie się dzisiaj zachowuje. Coś się stało, ale nie chce powiedzieć. Cały czas chodzi jakiś zły.
- Myślisz, że stało się coś złego?
- Nie wiem, ale chciałabym mu pomóc.
Siedziałyśmy z Agatą w milczeniu. O trzynastej wyszłam na kwalifikacje. Po upływie trzydziestu minut dotarłam na tor. Sebastian siedział na sofie i słuchał muzyki. Podeszłam do Marka Webbera, który stał i przyglądał się swojemu bolidowi.
- Cześć Mark - przywitałam się z kolegą z zespołu Sebastiana.
- Hej. Co tam?
- Co się stało Sebastianowi? Dziwnie się dzisiaj zachowuje.
- Nie wiem, nic mi nie mówił. Ale dam ci radę. Nie pytaj go o to, bo i tak ci nie powie. Tylko niepotrzebnie się wkurzał. Może się nawet pokłócić przez to. Zostaw to w spokoju. Jutro mu przejdzie.
- Ale co ja mam siedzieć i patrzeć jak się męczy?
- Posłuchaj. Znam go i wiem co mówię.
- Okej... - byłam zła, że nie wyciągnęłam żadnych informacji od Marka.
Na piętnaście minut przed rozpoczęciem sesji nie wytrzymałam i podeszłam do Sebastiana.
- Hej.
- Cześć.
- Jak się czujesz?
- Dobrze.
- Widzę, że jesteś smutny. Czemu nie chcesz powiedzieć co się stało?
- Nie twoja sprawa, okej? - Sebastian w tym momencie strasznie się na mnie wkurzył.
- Ale dlaczego nie chcesz o tym porozmawiać?
- Zamknij się! - krzyknął. - ... Po prostu nie chcę - powiedział już łagodniejszym tonem i poszedł.
- Mówiłem? - podszedł do mnie Mark, który przyglądał się całej rozmowie.
- Miałeś racje. Dlaczego on się tak zachowuje?
- Nie wiem. Po prostu tak ma. Trzeba się do tego przyzwyczaić.
____________________________________________________________________
No i wena jakoś przyszła :D.
A wy jak się czujecie w ten niedzielny wieczór? Pada u was śnieg?
Na tor dotarłam za dziesięć dziesiąta. Zdążyłam się jeszcze przywitać z Sebastianem. Niestety nie mogliśmy ze sobą długo rozmawiać, ponieważ musiał wyjeżdżać na tor. Cały czas z zaciekawieniem oglądałam sesję treningową. Sebastianowi nie szło zbyt dobrze. Nie mógł się przebić nawet do pierwszej dziesiątki. Ostatecznie sesję zakończył na trzynastej pozycji.
Kiedy przyjechał do garażu i wyszedł z bolidu było widać zdenerwowanie na jego twarzy.
- Nie jestem zadowolony - powiedział siadając na sofie.
- Widać. Coś się stało? Jakieś problemy z bolidem?
- Nie wiem. Bolid prowadzi się dobrze. Jak zawsze. Nie rozumiem co poszło nie tak.
- Może po prostu się rozluźni. Od początku widzę, że jesteś jakiś spięty dzisiaj. Może pójdziemy się gdzieś przejść?
- Nie mam ochoty - Sebastian wstał i zaczął iść w stronę swojego bolidu.
- Stało się coś? - zapytałam chwytając go za rękę.
- Nie - wyrwał się i odszedł.
- Na pewno?! - krzyknęłam patrząc na odchodzącego Sebastiana jednak nie doczekałam się odpowiedzi.
Wróciłam do hotelu cały czas myśląc co mogło się stać. Zobaczyłam Agatę leżącą w łóżku w nie najlepszym stanie.
- Jak się czujesz? - zapytałam.
- Fatalnie. Strasznie boli mnie głowa.
- Rozumem, że na kwalifikacje również mam iść sama?
- Na to wygląda.
- A co z naszymi zakupami?
- Jutro pójdziemy.
- Brałaś tabletki.
- Nic nie pomagają. Co u Sebastiana?
- Dziwnie się dzisiaj zachowuje. Coś się stało, ale nie chce powiedzieć. Cały czas chodzi jakiś zły.
- Myślisz, że stało się coś złego?
- Nie wiem, ale chciałabym mu pomóc.
Siedziałyśmy z Agatą w milczeniu. O trzynastej wyszłam na kwalifikacje. Po upływie trzydziestu minut dotarłam na tor. Sebastian siedział na sofie i słuchał muzyki. Podeszłam do Marka Webbera, który stał i przyglądał się swojemu bolidowi.
- Cześć Mark - przywitałam się z kolegą z zespołu Sebastiana.
- Hej. Co tam?
- Co się stało Sebastianowi? Dziwnie się dzisiaj zachowuje.
- Nie wiem, nic mi nie mówił. Ale dam ci radę. Nie pytaj go o to, bo i tak ci nie powie. Tylko niepotrzebnie się wkurzał. Może się nawet pokłócić przez to. Zostaw to w spokoju. Jutro mu przejdzie.
- Ale co ja mam siedzieć i patrzeć jak się męczy?
- Posłuchaj. Znam go i wiem co mówię.
- Okej... - byłam zła, że nie wyciągnęłam żadnych informacji od Marka.
Na piętnaście minut przed rozpoczęciem sesji nie wytrzymałam i podeszłam do Sebastiana.
- Hej.
- Cześć.
- Jak się czujesz?
- Dobrze.
- Widzę, że jesteś smutny. Czemu nie chcesz powiedzieć co się stało?
- Nie twoja sprawa, okej? - Sebastian w tym momencie strasznie się na mnie wkurzył.
- Ale dlaczego nie chcesz o tym porozmawiać?
- Zamknij się! - krzyknął. - ... Po prostu nie chcę - powiedział już łagodniejszym tonem i poszedł.
- Mówiłem? - podszedł do mnie Mark, który przyglądał się całej rozmowie.
- Miałeś racje. Dlaczego on się tak zachowuje?
- Nie wiem. Po prostu tak ma. Trzeba się do tego przyzwyczaić.
____________________________________________________________________
No i wena jakoś przyszła :D.
A wy jak się czujecie w ten niedzielny wieczór? Pada u was śnieg?
piątek, 7 grudnia 2012
ROZDZIAŁ 13
Drugą sesje treningową również wygrał Sebastian. Kiedy wrócił do garażu po raz kolejny mu pogratulowałam.
- Druga sesja znowu należy do ciebie. Gratulacje.
- Dzięki. Po tej sesji też cię odprowadzić?
- Jak chcesz to tak.
- No jasne, że chcę. Fajna jesteś.
- Dzięki.
- Może wyjdziemy gdzieś dzisiaj razem? Zobaczyć jak wygląda miasto w nocy?
- Czemu nie? Na pewno jest ładnie.
- I to jak ładnie.
Sebastian odprowadził mnie do hotelu. Umówiliśmy się na dwudziestą. Cały czas myślałam w co się ubrać. Zdecydowałam, że ubiorę białe dżinsy i nową bluzę z torem Yas Marina. Rozpuściłam swojego koka.
- Jak wyglądam? - zapytałam Agaty.
- Ślicznie.
- Na pewno?
- Tak - uśmiechnęła się.
O umówionej godzinie wyszłam przed hotel. Sebastian już na mnie czekał.
- Jaki punktualny - przywitałam się.
- Zdziwiona?
- Nie, po prostu nie jestem przyzwyczajona do takich zachowań. Zadaję się z takimi ludźmi, którzy niestety nie mają tego nawyku.
- Ja na szczęście mam.
- To dobrze, bo wkurza mnie to, że zawsze jestem wszędzie pierwsza i muszę czekać na innych.
Nasza rozmowa ciągnęła się bez końca. Cały czas szliśmy w kierunku centrum miasta. Było już ciemno, a miasto wyglądało naprawdę niesamowicie.
Do centrum dotarliśmy o godzinie dwudziestej czterdzieści i stwierdziliśmy, że pora wracać. Do hotelu szliśmy równie długo. Nie chcieliśmy się rozstawać. Bardzo dobrze nam się ze sobą rozmawiało. W końcu jednak się pożegnaliśmy.
Jak przyszłam do hotelu od razu zaczęłam opowiadać Agacie jak było.
- Jutro też idziecie?
- No fajnie by było.
- O której jest trzecia sesja?
- O dziesiątej.
- A kwalifikacje?
- O czternastej.
- Może pójdziemy na jakiś zakupy jutro?
- Okej. To po kwalifikacjach.
- Okej.
Była już dwudziesta druga. Poszłam więc się wykąpać i spać.
______________________________________________________________
Jakoś brak mi weny ostatnio ... : /
- Druga sesja znowu należy do ciebie. Gratulacje.
- Dzięki. Po tej sesji też cię odprowadzić?
- Jak chcesz to tak.
- No jasne, że chcę. Fajna jesteś.
- Dzięki.
- Może wyjdziemy gdzieś dzisiaj razem? Zobaczyć jak wygląda miasto w nocy?
- Czemu nie? Na pewno jest ładnie.
- I to jak ładnie.
Sebastian odprowadził mnie do hotelu. Umówiliśmy się na dwudziestą. Cały czas myślałam w co się ubrać. Zdecydowałam, że ubiorę białe dżinsy i nową bluzę z torem Yas Marina. Rozpuściłam swojego koka.
- Jak wyglądam? - zapytałam Agaty.
- Ślicznie.
- Na pewno?
- Tak - uśmiechnęła się.
O umówionej godzinie wyszłam przed hotel. Sebastian już na mnie czekał.
- Jaki punktualny - przywitałam się.
- Zdziwiona?
- Nie, po prostu nie jestem przyzwyczajona do takich zachowań. Zadaję się z takimi ludźmi, którzy niestety nie mają tego nawyku.
- Ja na szczęście mam.
- To dobrze, bo wkurza mnie to, że zawsze jestem wszędzie pierwsza i muszę czekać na innych.
Nasza rozmowa ciągnęła się bez końca. Cały czas szliśmy w kierunku centrum miasta. Było już ciemno, a miasto wyglądało naprawdę niesamowicie.
Do centrum dotarliśmy o godzinie dwudziestej czterdzieści i stwierdziliśmy, że pora wracać. Do hotelu szliśmy równie długo. Nie chcieliśmy się rozstawać. Bardzo dobrze nam się ze sobą rozmawiało. W końcu jednak się pożegnaliśmy.
Jak przyszłam do hotelu od razu zaczęłam opowiadać Agacie jak było.
- Jutro też idziecie?
- No fajnie by było.
- O której jest trzecia sesja?
- O dziesiątej.
- A kwalifikacje?
- O czternastej.
- Może pójdziemy na jakiś zakupy jutro?
- Okej. To po kwalifikacjach.
- Okej.
Była już dwudziesta druga. Poszłam więc się wykąpać i spać.
______________________________________________________________
Jakoś brak mi weny ostatnio ... : /
wtorek, 4 grudnia 2012
ROZDZIAŁ 12
Czwartek minął spokojnie. Poznałyśmy sporą część, ponieważ od rana je zwiedzałyśmy. Wieczorem w hotelu postanowiłyśmy zagrać w Monopoly. Gra ciągnęła się bez końca przez dwie godziny. W końcu stwierdziłyśmy, że przestaniemy grać. Chciałyśmy obejrzeć jakiś film, niestety w naszym telewizorze były kanały tylko i wyłącznie arabskie.
W piątek wstałam już o ósmej rano. Pierwsza sesja treningowa zaczynała się o godzinie dziesiątej. Miałam dwie godziny na przygotowanie się. Ubrałam koszulkę z wizerunkiem Sebastiana Vettel'a oraz jasno niebieskie spodenki. Do tego założyłam białe adidasy. Uczesałam się w koka aby moje kolczyki z logo F1 ładnie się prezentowały. O godzinie dziewiątej zeszłyśmy do hotelowej restauracji na śniadanie.
O godzinie dziewiątej czterdzieści byłyśmy już na torze. Na początku trochę się gubiłam, ale w końcu dotarłyśmy do stajni Red Bull Racing. Wszyscy od razu wiedzieli co tam robili i bardzo miło nas przywitali.
- Fajna koszulka - powiedział Sebastian Vettel śmiejąc się.
- Dzięki - odpowiedziałam z uśmiechem.
- Ty jesteś Magda, tak?
- Tak.
- Ładne imię.
- Dzięki.
- Jak długo interesujesz się F1?
- W sumie to odkąd pamiętam to zawsze to oglądałam. Jednak jeżeli chodzi o totalnie interesowanie się tym to około sześciu lat.
- To już dużo. A ile masz teraz lat?
- Osiemnaście.
Rozmawialiśmy ze sobą krótko, bo Sebastian musiał już iść do bolidu i wyjeżdżać na tor.
Ta sesja była bardzo interesująca. Sebastian razem z Lewisem Hamiltonem ciągle się ścigali. Raz wygrywał jeden, a raz drugi. Ostatecznie wygrał Sebastian.
Jak wrócił do garażu od razu musiałam mu pogratulować.
- Gratuluję wygranej.
- Dzięki. Ale to tylko sesja.
- Zwykle jak kierowca wygrywa sesje to na wyścigu idzie równie dobrze.
- Może... O ile bolid się nie popsuje.
- Twój jest sprawny czy masz jakieś zastrzeżenia?
- Wszystko w porządku. W piątek to jeszcze może się psuć. Gorzej jak się popsuje w sobotę. Wtedy jest strasznie.
- Ale mechanicy wszystko naprawią.
- No nie zawsze.
- Może nie zawsze, ale to już musi być coś naprawdę ciężkiego.
Po rozmowie poczekałam trochę na Sebastiana, po czym odprowadził mnie pod sam hotel. Był bardzo miły. Świetnie mi się z nim rozmawiało. Teraz zjem tylko obiad i o czternastej idę na kolejną sesje treningową.
W piątek wstałam już o ósmej rano. Pierwsza sesja treningowa zaczynała się o godzinie dziesiątej. Miałam dwie godziny na przygotowanie się. Ubrałam koszulkę z wizerunkiem Sebastiana Vettel'a oraz jasno niebieskie spodenki. Do tego założyłam białe adidasy. Uczesałam się w koka aby moje kolczyki z logo F1 ładnie się prezentowały. O godzinie dziewiątej zeszłyśmy do hotelowej restauracji na śniadanie.
O godzinie dziewiątej czterdzieści byłyśmy już na torze. Na początku trochę się gubiłam, ale w końcu dotarłyśmy do stajni Red Bull Racing. Wszyscy od razu wiedzieli co tam robili i bardzo miło nas przywitali.
- Fajna koszulka - powiedział Sebastian Vettel śmiejąc się.
- Dzięki - odpowiedziałam z uśmiechem.
- Ty jesteś Magda, tak?
- Tak.
- Ładne imię.
- Dzięki.
- Jak długo interesujesz się F1?
- W sumie to odkąd pamiętam to zawsze to oglądałam. Jednak jeżeli chodzi o totalnie interesowanie się tym to około sześciu lat.
- To już dużo. A ile masz teraz lat?
- Osiemnaście.
Rozmawialiśmy ze sobą krótko, bo Sebastian musiał już iść do bolidu i wyjeżdżać na tor.
Ta sesja była bardzo interesująca. Sebastian razem z Lewisem Hamiltonem ciągle się ścigali. Raz wygrywał jeden, a raz drugi. Ostatecznie wygrał Sebastian.
Jak wrócił do garażu od razu musiałam mu pogratulować.
- Gratuluję wygranej.
- Dzięki. Ale to tylko sesja.
- Zwykle jak kierowca wygrywa sesje to na wyścigu idzie równie dobrze.
- Może... O ile bolid się nie popsuje.
- Twój jest sprawny czy masz jakieś zastrzeżenia?
- Wszystko w porządku. W piątek to jeszcze może się psuć. Gorzej jak się popsuje w sobotę. Wtedy jest strasznie.
- Ale mechanicy wszystko naprawią.
- No nie zawsze.
- Może nie zawsze, ale to już musi być coś naprawdę ciężkiego.
Po rozmowie poczekałam trochę na Sebastiana, po czym odprowadził mnie pod sam hotel. Był bardzo miły. Świetnie mi się z nim rozmawiało. Teraz zjem tylko obiad i o czternastej idę na kolejną sesje treningową.
poniedziałek, 3 grudnia 2012
ROZDZIAŁ 11
Miałyśmy cała środę oraz czwartek na zwiedzania miasta. Była godzina dwunasta a na dworze był straszny upał. Postanowiłyśmy pozostać w hotelu. W tym czasie się rozpakowałyśmy. Hotel jak i pokój był naprawdę świetny. Ściany w naszym pokoju były brązowe, podłoga również. Na środku pokoju leżał biały dywan. Łóżka również były brązowe a na nich leżała cała biała pościel. Trzeba przyznać, że były wygodne. Łazienka również była w takich kolorach i bardzo duża.
Przed szesnastą zeszłyśmy na dół do hotelowej restauracji. Nie miałyśmy ochoty na żaden obiad, więc zamówiłyśmy po deserze lodowym. Był pyszny. Lody waniliowe z malinami, bitą śmietaną oraz ciepłą malinową polewą. Po godzinie wyszłyśmy z restauracji i poszłyśmy na jakieś zakupy.
Niedaleko hotelu znajdowało się ogromne centrum handlowe.
- Błagam - powiedziałam - wejdźmy do tego sklepu.
- Okej. Śliczna koszulka i te spodnie - Agata mówiła z podekscytowaniem patrząc na wystawę.
Weszłyśmy do sklepu. Podeszłyśmy do pierwszych wieszaków.
- Patrz! - pisnęłam
- Jaka śliczna.
Pokazałam Agacie śliczną, kremową, zwiewną sukienkę.
- Wiesz... - zaczęła Agata - ten sklep jest chyba za drogi.
- No... - potwierdziłam spoglądając na metkę sukienki.
Wyszłyśmy z tego sklepu i poszłyśmy dalej. Wjechałyśmy schodami na drugie piętro.
- Popatrz! - krzyknęła Agata. - Sklep idealny dla ciebie.
Miała racje Wszystko związane z F1 i Yas Marina. Czego chcieć więcej?
- Chodźmy tam! - krzyknęłam.
To zdecydowanie najlepszy sklep w jakim byłam. Pierwsze co mi wpadło w oczy to niesamowita biała bluza z kapturem z logo F1. Potem dojrzałam niebieską bluzę, która na dole miała fragment toru Yas Marina. Postanowiłam kupić tą drugą. Znalazłam jeszcze niesamowitą torbę ze zdjęciem wszystkich kierowców na tle toru i z napisem "Yas Marina 2012" oraz trochę mniejszym napisem w lewym górnym rogu "Grand Prix Abu Dhabi 2012". Musiałam ją kupić. Jako pamiątkę po tym wyjeździe kupiłam miniaturę toru Yas Marina. Byłam bardzo zadowolona z tych zakupów.
W galerii spędziłyśmy dużo czasu i dopiero po dwudziestej pierwszej dotarłyśmy do hotelu. Obie byłyśmy bardzo zadowolone. Agata kupiła sobie swoją wymarzą bluzę galaxy oraz wspaniałe czarne botki z ćwiekami.
Poszłyśmy spać naprawdę późno, ponieważ cały czas żyłyśmy zakupami. Jutro idziemy oglądać miasto. Tym razem mamy zamiar nic nie kupować. Aby Dhabi jest naprawdę piękne. Z tych wszystkich emocji nie mogłam zasnąć. Już nie mogę doczekać się piątki i pierwszych sesji kwalifikacyjnych.
__________________________________________________________________
Dzisiaj dwa rozdziały :D Taka rekompensata, ponieważ przedwczoraj nie wstawiłam żadnego.
Kto chciałby taką bluzę z Yas Marina? Bo ja baaaaardzo :D
Przed szesnastą zeszłyśmy na dół do hotelowej restauracji. Nie miałyśmy ochoty na żaden obiad, więc zamówiłyśmy po deserze lodowym. Był pyszny. Lody waniliowe z malinami, bitą śmietaną oraz ciepłą malinową polewą. Po godzinie wyszłyśmy z restauracji i poszłyśmy na jakieś zakupy.
Niedaleko hotelu znajdowało się ogromne centrum handlowe.
- Błagam - powiedziałam - wejdźmy do tego sklepu.
- Okej. Śliczna koszulka i te spodnie - Agata mówiła z podekscytowaniem patrząc na wystawę.
Weszłyśmy do sklepu. Podeszłyśmy do pierwszych wieszaków.
- Patrz! - pisnęłam
- Jaka śliczna.
Pokazałam Agacie śliczną, kremową, zwiewną sukienkę.
- Wiesz... - zaczęła Agata - ten sklep jest chyba za drogi.
- No... - potwierdziłam spoglądając na metkę sukienki.
Wyszłyśmy z tego sklepu i poszłyśmy dalej. Wjechałyśmy schodami na drugie piętro.
- Popatrz! - krzyknęła Agata. - Sklep idealny dla ciebie.
Miała racje Wszystko związane z F1 i Yas Marina. Czego chcieć więcej?
- Chodźmy tam! - krzyknęłam.
To zdecydowanie najlepszy sklep w jakim byłam. Pierwsze co mi wpadło w oczy to niesamowita biała bluza z kapturem z logo F1. Potem dojrzałam niebieską bluzę, która na dole miała fragment toru Yas Marina. Postanowiłam kupić tą drugą. Znalazłam jeszcze niesamowitą torbę ze zdjęciem wszystkich kierowców na tle toru i z napisem "Yas Marina 2012" oraz trochę mniejszym napisem w lewym górnym rogu "Grand Prix Abu Dhabi 2012". Musiałam ją kupić. Jako pamiątkę po tym wyjeździe kupiłam miniaturę toru Yas Marina. Byłam bardzo zadowolona z tych zakupów.
W galerii spędziłyśmy dużo czasu i dopiero po dwudziestej pierwszej dotarłyśmy do hotelu. Obie byłyśmy bardzo zadowolone. Agata kupiła sobie swoją wymarzą bluzę galaxy oraz wspaniałe czarne botki z ćwiekami.
Poszłyśmy spać naprawdę późno, ponieważ cały czas żyłyśmy zakupami. Jutro idziemy oglądać miasto. Tym razem mamy zamiar nic nie kupować. Aby Dhabi jest naprawdę piękne. Z tych wszystkich emocji nie mogłam zasnąć. Już nie mogę doczekać się piątki i pierwszych sesji kwalifikacyjnych.
__________________________________________________________________
Dzisiaj dwa rozdziały :D Taka rekompensata, ponieważ przedwczoraj nie wstawiłam żadnego.
Kto chciałby taką bluzę z Yas Marina? Bo ja baaaaardzo :D
ROZDZIAŁ 10
Wtorek zdecydowanie jest bardzo ruchliwym dniem. Wstałam już o szóstej rano. Szybko uszykowałam się do szkoły. Dzisiaj pierwszą lekcją była fizyka. Miałam trzy sprawdziany i kartkówkę na wszystkich lekcjach, a było ich siedem. Dzień w szkole był po prostu wyczerpujący.
Po zajęciach od razu poszłam do domu. Zaczęłam pakować się. Jutro już o piątej rano mam samolot do Abu Dhabi. Pewnie będę musiała wstać o drugiej w nocy, żeby się ze wszystkim wyrobić i jeszcze dojechać do Poznania na lotnisko. Spakowałam mnóstwo ciuchów. Jechałam tam aż na pięć dni. Oczywiście nie zabrakło gadżetów z F1 typu kolczyki, które dostałam od Agaty oraz czarna koszulka z wizerunkiem Sebastiana Vettel'a.
Obiecałam sobie, że przed wyjazdem odwiedzę Kacpra. Około godziny dwudziestej, jak skończyłam się pakować, poszłam do jego domu. Otworzył jego tata:
- Dzień dobry. Jest Kacper?
- Oczywiście, wejdź - tata Kacpra mówił strasznie smutnym głosem. - Kacper! Chodź na dół! Magda przyszła!
Kacper błyskawicznie pojawił się w salonie po czym poszliśmy do jego pokoju.
- Jak się czujesz? - zapytałam.
- Nie jest źle. Z mamą jest coraz lepiej.
- Cieszę się. Jutro już wyjeżdżam do Abu Dhabi.
- Wiem...
Zapadła krępująca cisza. Po chwili Kacper powiedział:
- Jedziesz z Agatą?
- Tak.
Nie potrafiliśmy ze sobą wtedy rozmawiać. Powiedziałam, że muszę już iść i poszłam do domu.
O dwudziestej drugiej leżałam już w łóżku. Byłam strasznie nie wyspana. Nie wiedziałam jak wytrwam podróż do Abu Dhabi. Zasnęłam bardzo szybko.
W środę wstałam już o drugiej w nocy. Nie musiałam się jednak spieszyć z szykowaniem, ponieważ wyjazd był dopiero o piątek. Zjadłam śniadanie i poszłam do łazienki. Dzisiaj postanowiłam zostawić rozpuszczone włosy. Ubrałam się w granatową koszulkę bez napisów, białe spodnie i czarne trampki. Założyłam kolczyki w kształcie bolidów i bransoletkę z rzemyków.
Z domu wyjechałam o czwartej rano. Szybko dotarłam na lotnisko. Odebrałam swój bilet i czekałam na samolot. Mama do ostatniej chwili przy mnie była. W końcu musiałyśmy się pożegnać. Mama pojechała do domu, a ja i Agata poszłyśmy do samolotu.
Leciałyśmy prawie pięć godzin. Nie ukrywam, że wyspałam się przez ten czas. Po wylądowaniu w Abu Dhabi postanowiłam, że przebiorę spodnie na niebieskie spodenki. Było bardzo gorąco. Wyciągnęłam również swoje czerwone kujonki przeciwsłoneczne. Wsiadłyśmy do taksówki i pojechałyśmy do hotelu, który znajdował się tuż przy torze Yas Marina.
Po zajęciach od razu poszłam do domu. Zaczęłam pakować się. Jutro już o piątej rano mam samolot do Abu Dhabi. Pewnie będę musiała wstać o drugiej w nocy, żeby się ze wszystkim wyrobić i jeszcze dojechać do Poznania na lotnisko. Spakowałam mnóstwo ciuchów. Jechałam tam aż na pięć dni. Oczywiście nie zabrakło gadżetów z F1 typu kolczyki, które dostałam od Agaty oraz czarna koszulka z wizerunkiem Sebastiana Vettel'a.
Obiecałam sobie, że przed wyjazdem odwiedzę Kacpra. Około godziny dwudziestej, jak skończyłam się pakować, poszłam do jego domu. Otworzył jego tata:
- Dzień dobry. Jest Kacper?
- Oczywiście, wejdź - tata Kacpra mówił strasznie smutnym głosem. - Kacper! Chodź na dół! Magda przyszła!
Kacper błyskawicznie pojawił się w salonie po czym poszliśmy do jego pokoju.
- Jak się czujesz? - zapytałam.
- Nie jest źle. Z mamą jest coraz lepiej.
- Cieszę się. Jutro już wyjeżdżam do Abu Dhabi.
- Wiem...
Zapadła krępująca cisza. Po chwili Kacper powiedział:
- Jedziesz z Agatą?
- Tak.
Nie potrafiliśmy ze sobą wtedy rozmawiać. Powiedziałam, że muszę już iść i poszłam do domu.
O dwudziestej drugiej leżałam już w łóżku. Byłam strasznie nie wyspana. Nie wiedziałam jak wytrwam podróż do Abu Dhabi. Zasnęłam bardzo szybko.
W środę wstałam już o drugiej w nocy. Nie musiałam się jednak spieszyć z szykowaniem, ponieważ wyjazd był dopiero o piątek. Zjadłam śniadanie i poszłam do łazienki. Dzisiaj postanowiłam zostawić rozpuszczone włosy. Ubrałam się w granatową koszulkę bez napisów, białe spodnie i czarne trampki. Założyłam kolczyki w kształcie bolidów i bransoletkę z rzemyków.
Z domu wyjechałam o czwartej rano. Szybko dotarłam na lotnisko. Odebrałam swój bilet i czekałam na samolot. Mama do ostatniej chwili przy mnie była. W końcu musiałyśmy się pożegnać. Mama pojechała do domu, a ja i Agata poszłyśmy do samolotu.
Leciałyśmy prawie pięć godzin. Nie ukrywam, że wyspałam się przez ten czas. Po wylądowaniu w Abu Dhabi postanowiłam, że przebiorę spodnie na niebieskie spodenki. Było bardzo gorąco. Wyciągnęłam również swoje czerwone kujonki przeciwsłoneczne. Wsiadłyśmy do taksówki i pojechałyśmy do hotelu, który znajdował się tuż przy torze Yas Marina.
niedziela, 2 grudnia 2012
ROZDZIAŁ 9
W niedziele byłam zmęczona i nie miałam na nic ochoty.
Jedyną rzeczą dodającą mi chęci do życia, był fakt, że już w środę wyjeżdżam do
Abu Dhabi. Naprawdę nie mogę się doczekać.
Nie byłam głodna więc wzięłam się za rozpakowywanie
prezentów. Pierwszy jaki wzięłam był od Agaty.
Cudnie duże kolczyki w kształcie napisu F1. Coś idealnego dla mnie. Do
tego świetna kartka z życzeniami . W momencie kiedy brałam kolejny prezent
zadzwonił do mnie telefon. Dzwonił
Kacper.
- Cześć Kacper.
- Hej. Mam złą wiadomość.
- Co się stało?
- Nie mogę z tobą jechać do Abu Dhabi.
- Dlaczego?
- Moja mama miała wczoraj wypadek. Leży w szpitalu, jest w
śpiączce.
- Przykro mi.
- Muszę teraz być przy niej.
Nie wiadomo czy się wybudzi.
- To faktycznie lepiej zostań. Będę się za nią modlić.
- Dzięki i przepraszam za kłopot.
- Nie przepraszaj, głupi jesteś? Pojadę z Agatą. Trzymaj
się.
- Dzięki. Pa pa.
Byłam załamana tym co powiedział Kacper. Znałam jego mamę
bardzo dobrze. Zawsze mogłam liczyć na
jej pomoc. Czułabym się strasznie gdyby coś jej się stało. Weszłam na
facebook’a. Agata była dostępna, więc napisałam do niej:
„Hej. Mam do ciebie
prośbę. Pojedziesz ze mną na Grand Prix Abu Dhabi?”
„No nie wiem. Nie
interesuję się tym. A Kacper nie miał z tobą jechać?”
„Miał, ale jego mama
miała wypadek. To pojedziesz czy nie?”
„Jego mama miała
wypadek?! Stało jej się coś?”
„Najpierw napisz czy
jedziesz.”
„Okej. Pojadę.”
Wytłumaczyłam Agacie co się stało. Szkoda, że Kacper nie pojedzie, ale z Agatą
też będzie fajnie. Resztę dni spędziłam siedząc w domu i rozmyślając co będzie
się działo w Abu Dhabi. Jestem strasznie podekscytowana. Najfajniejsze jest to,
że w końcu poznam Sebastiana Vettel’a.
W poniedziałek wstałam o szóstej rano. Dzisiaj miałam
pierwszy wf, więc swoje loki zawiązałam w kitkę. Ubrałam niebieską bluzę z
czarnym napisem w stylu graffiti, czarne błyszczące leginsy oraz beżowe botki.
W szkole dzisiaj byłam wyjątkowo późno. Prawie spóźniłam się na pierwszą lekcje.
Szybko przebrałam się na wf i poszłam na dużą salę. Graliśmy w siatkówkę.
Reszta dnia w szkole również minęła dobrze. Po powrocie do
domu zaczęłam się szykować do wyjazdu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)