niedziela, 9 grudnia 2012

ROZDZIAŁ 14

Obudziłam się o ósmej rano. Agata źle się czuła, więc na trzecią sesję treningową postanowiłam pójść sama. Umyłam się i ubrałam w białą koszulką, niebieską dżinsową koszulę, czarne spodenki i niebieskie baleriny. Włosy związałam w luźny warkocz na bok. O dziewiątej zeszłam do hotelowej restauracji na śniadanie.

Na tor dotarłam za dziesięć dziesiąta. Zdążyłam się jeszcze przywitać z Sebastianem. Niestety nie mogliśmy ze sobą długo rozmawiać, ponieważ musiał wyjeżdżać na tor. Cały czas z zaciekawieniem oglądałam sesję treningową. Sebastianowi nie szło zbyt dobrze. Nie mógł się przebić nawet do pierwszej dziesiątki. Ostatecznie sesję zakończył na trzynastej pozycji.

Kiedy przyjechał do garażu i wyszedł z bolidu było widać zdenerwowanie na jego twarzy.
- Nie jestem zadowolony - powiedział siadając na sofie.
- Widać. Coś się stało? Jakieś problemy z bolidem?
- Nie wiem. Bolid prowadzi się dobrze. Jak zawsze. Nie rozumiem co poszło nie tak.
- Może po prostu się rozluźni. Od początku widzę, że jesteś jakiś spięty dzisiaj. Może pójdziemy się gdzieś przejść?
- Nie mam ochoty - Sebastian wstał i zaczął iść w stronę swojego bolidu.
- Stało się coś? - zapytałam chwytając go za rękę.
- Nie - wyrwał się i odszedł.
- Na pewno?! - krzyknęłam patrząc na odchodzącego Sebastiana jednak nie doczekałam się odpowiedzi.

Wróciłam do hotelu cały czas myśląc co mogło się stać. Zobaczyłam Agatę leżącą w łóżku w nie najlepszym stanie.
- Jak się czujesz? - zapytałam.
- Fatalnie. Strasznie boli mnie głowa.
- Rozumem, że na kwalifikacje również mam iść sama?
- Na to wygląda.
- A co z naszymi zakupami?
- Jutro pójdziemy.
- Brałaś tabletki.
- Nic nie pomagają. Co u Sebastiana?
- Dziwnie się dzisiaj zachowuje. Coś się stało, ale nie chce powiedzieć. Cały czas chodzi jakiś zły.
- Myślisz, że stało się coś złego?
- Nie wiem, ale chciałabym mu pomóc.

Siedziałyśmy z Agatą w milczeniu. O trzynastej wyszłam na kwalifikacje. Po upływie trzydziestu minut dotarłam na tor. Sebastian siedział na sofie i słuchał muzyki. Podeszłam do Marka Webbera, który stał i przyglądał się swojemu bolidowi.
- Cześć Mark - przywitałam się z kolegą z zespołu Sebastiana.
- Hej. Co tam?
- Co się stało Sebastianowi? Dziwnie się dzisiaj zachowuje.
- Nie wiem, nic mi nie mówił. Ale dam ci radę. Nie pytaj go o to, bo i tak ci nie powie. Tylko niepotrzebnie się wkurzał. Może się nawet pokłócić przez to. Zostaw to w spokoju. Jutro mu przejdzie.
- Ale co ja mam siedzieć i patrzeć jak się męczy?
- Posłuchaj. Znam go i wiem co mówię.
- Okej... - byłam zła, że nie wyciągnęłam żadnych informacji od Marka.

Na piętnaście minut przed rozpoczęciem sesji nie wytrzymałam i podeszłam do Sebastiana.
- Hej.
- Cześć.
- Jak się czujesz?
- Dobrze.
- Widzę, że jesteś smutny. Czemu nie chcesz powiedzieć co się stało?
- Nie twoja sprawa, okej? - Sebastian w tym momencie strasznie się na mnie wkurzył.
- Ale dlaczego nie chcesz o tym porozmawiać?
- Zamknij się! - krzyknął. - ... Po prostu nie chcę - powiedział już łagodniejszym tonem i poszedł.
- Mówiłem? - podszedł do mnie Mark, który przyglądał się całej rozmowie.
- Miałeś racje. Dlaczego on się tak zachowuje?
- Nie wiem. Po prostu tak ma. Trzeba się do tego przyzwyczaić.

____________________________________________________________________
No i wena jakoś przyszła :D.

A wy jak się czujecie w ten niedzielny wieczór? Pada u was śnieg?

1 komentarz:

  1. Vettel jak się wkurzy to lepiej go omijać z daleka:D
    Świetny rozdział!;)

    OdpowiedzUsuń