W końcu nadeszła oczekiwana przeze mnie godzina. Osiemnasta - pora rozpocząć urodziny. Przyszli już prawie wszyscy goście. Tylko ci "spóźnialscy" jeszcze nie dotarli. Cała impreza jest dla mnie niespodzianką. Nie mam pojęcia jak będzie wyglądać mój tort, jak zaplanowali całą imprezę i tym podobne. I właśnie to czyni tą imprezę jeszcze bardziej emocjonującą.
- Wszystkiego najlepszego kochana! - dla sali właśnie weszła moja kuzynka Sylwia ze swoim chłopakiem Adamem.
- Dziękuję - mocno ich przytuliłam. - Ale ładnie zapakowany - powiedziałam odbierając prezent.
- Mamy nadzieję, że ci się spodoba - Adam się uśmiechnął. - Cały miesiąc to załatwialiśmy.
- To na pewno musi być śliczny - powiedziałam śmiejąc się. - Dajcie kurtki, zaniosę do szatni. Usiądźcie sobie tam w roku.
- Okej, dzięki.
Wychodząc z szatni natknęłam się na mamę.
- Dotarli już wszyscy? zapytała.
- Raczej tak. Możemy zaczynać - byłam strasznie podekscytowana.
Mama wzięła mikrofon i rozpoczęła "przemowę powitalną".
- Witam. Na początku chciałabym wszystkim podziękować za przybycie. Z tego co widzę to przyszli wszyscy zaproszeni goście, więc nikogo nie brakuje. Parkiet jak i sala jest mała, ale mam nadzieję, że się pomieścimy. Wszyscy wiecie, że będziemy świętować osiemnaste urodziny Madzi. Chodź tu do mnie - pokaż się - mama się uśmiechnęła. Wszyscy na mnie spojrzeli, więc wstałam i podeszłam do mamy. - Myślę, że zaczniemy od tortu. Zapraszam więc wszystkich tutaj na środek. Zaraz rozdamy szampany i odśpiewamy sto lat.
Kelnerzy wstali i rozdali wszystkim kieliszki z szampanem.
- A teraz moi drodzy tort.
W tym momencie zgasło światło. Na sali zrobiło się ciemno. Z chwilą kiedy zaczął "wjeżdżać" mój tort wszyscy zaczęli śpiewać mi sto lat. Z początku nie mogłam za bardzo ujrzeć co to za tort. Z daleka wyglądał dziwnie i trochę się przeraziłam. Kiedy jednak kelnerzy ustawili tort przede mną nie wierzyłam własnym oczom. Mocno się uśmiechnęłam i popłakałam się ze szczęścia. Tort był w kształcie bolidu Red Bull Racing. Wyglądał identyczne. Każdy szczegół był mocno dopracowany. Nie potrafiłam opanować moich łez. Po odśpiewaniu sto lat szybko poszłam po aparat i zrobiłam mu zdjęcie. Łzy nadal leciały mi z oczu, a uśmiech nie znikał z twarzy.
- Błagam was - powiedziałam. - Nie krójcie tego tortu. Jest zbyt piękny.
- Gwarantuję ci, że smakuję równie dobrze - powiedział do mnie kelner.
- A to jeszcze nie koniec kochana - powiedziała mama. - Chyba przyszedł czas na to abym to ja ci dała prezent. Ten spodoba ci się sto razy bardziej niż tort - w tym momencie moje serce zaczęło znowu mocniej bić.
- To może być jeszcze lepiej - zapytałam z niedowierzaniem.
- Mam dla ciebie prezent, o którym zawsze marzyłaś. Dwa bilety VIP, z wejściówkami do garaży wybranego zespołu. Ja oczywiście wybrałam Red Bull - teraz już nie obchodziła mnie reszta zdania. I tak już nie mogłam uwierzyć w to co słyszę. - Na wyścig o Grand Prix Abu Dhabi. Hotel już jest zarezerwowany.
- Nie wierzę - powiedziałam mocno już płacząc ze szczęścia. - Bilety na wyścig, na który zawsze chciałam pojechać i jeszcze wejściówki do stajni Red Bull'a. Kocham cię! - mocno przytuliłam mamę.
O takim prezencie nawet nie marzyłam. Zanim zjadłam tort poszłam do łazienki poprawić makijaż. Nie miałam w tej chwili ochoty na jedzenie, więc wyszłam na dwór. Ciągle nie mogłam uwierzyć, że to się dzieje na prawdę. Tuż za mną wyszedł mój dobry kolega ze szkoły - Kacper.
- Cześć - przywitał się.
- Hej.
- Cholera, też bym chciał dostać taki prezent.
- Ciągle nie wierzę, że to prawda.
- Spełniają się twoje marzenia.
- Chcesz pojechać tam ze mną?
- Na prawdę?
- Interesujesz się Formułą 1, jesteś fanem Sebastiana Vettel'a, twój ulubiony zespół to Red Bull. Mielibyśmy o czym rozmawiać i na pewno byśmy się nie nudzili. A ja mam dwa bilety.
- Nie chcesz pojechać tam z Agatą?
- Agata się tym nie interesuję, a ty tak... To chcesz jechać czy nie?
- No jasne, że chcę - przytulił mnie. - Wielkie dzięki.
- Nie ma sprawy.
W końcu zjadłam tort. Trzeba przyznać, że był pyszny. Czekoladowy. Do północy bawiliśmy się świetnie - tańczyliśmy, śpiewaliśmy... W końcu przyszedł czas na fajerwerki. Były śliczne. Impreza trwała jeszcze do czwartej rano. Wszyscy cały czas świetnie się bawili, ale większość była już zbyt zmęczona na dalszą zabawę.
_______________________________________________________________
Jak ja bardzo chciałabym dostać taki prezent *__* ! a wy ?? I ten tort ... marzenie *__*
To ja poproszę taki tort na urodziny! *.* Bilety VIP, zazdrooszczę:D
OdpowiedzUsuńNie mogę się doczekać kolejnego rozdziału;)