piątek, 14 grudnia 2012

ROZDZIAŁ 18

Kolejny nudny dzień. Dzisiaj jednak mam zamiar go trochę "pokolorować". Wybieram się do pobliskiego, zimowego, niedawno otwartego wesołego miasteczka razem z Agatą i Kacprem. Z jego mamą już jest wszystko w porządku. Przeżyła, ale leży jeszcze w szpitalu. W środę ma już wyjść. Mam nadzieję, że to wyjście będzie dla mnie oderwaniem się od rzeczywistości.

Ubrałam się dzisiaj w białą koszulkę, dżinsy, niebieską koszulę i czarne buty. Włosy spięłam w koka. Do szkoły dzisiaj trochę zaspałam, więc znowu byłam późno. Poszłam do szafki, przy której czekał już na mnie Kacper.
- Cześć Kacper - przywitałam się.
- Hej. Gdzie Agata?
- Nie wiem, a co jeszcze nie przyszła?
- No właśnie nie.
- Zaraz do niej zadzwonię tylko pójdę pod klasę.
- Okej.
- Gdzie teraz mamy?
- W sto dwanaście.

W pośpiechu zeszliśmy na pierwsze piętro i dotarliśmy do sali sto dwanaście. Nikt nie wiedział gdzie jest Agata, więc od razu do niej zadzwoniłam.
- Halo? - odebrała cała zaspana.
- Co ty śpisz jeszcze? A do szkoły dzisiaj nie idziesz?
- Nie chcę mi się. Przyjdź po mnie jak będziecie szli do wesołego miasteczka.
- Co?!
Agata się rozłączyła. Nie poznałam jej podczas tej rozmowy. Ona nigdy tak się nie zachowywała.

Wróciłam do domu nadal nie wiedząc co się dzieje z Agatą. Próbowałam się do niej kilka razy dodzwonić, ale nie odbierała. Po szkole poszłam do niej do domu. Niestety nikogo tam nie zastałam. Nie wiedziałam co się dzieje, ale zaczęłam się martwić o Agatę.

Dzisiaj postanowiliśmy jednak nie iść do wesołego miasteczka. Kacper się musiał uczyć, a z Agatą nie było żadnego kontaktu. Przełożyliśmy to na jutro.

Około godziny dwudziestej pierwszej zauważyłam jadącą w stronę domu Agaty karetkę na alarmie. Bez zastanowienia wzięłam płaszcz ubrałam buty i zbiegłam na dół do drzwi.
- A ty gdzie znowu idziesz? - zapytała z oburzeniem mama kiedy miałąm salon.
- Nie wiem kiedy wrócę. Pa! - wybiegłam szybko z domu i najszybciej jak mogłam starałam się dotrzeć do domu Agaty.

Kiedy dobiegłam nieco mi ulżyło.Karetka nie stała pod jej domem. Postanowiłam jednak zapukać. Otworzyła mi mama Agaty.
- Dzień dobry. Jest Agata w domu?
- Tak, wejdź. Jest w swoim pokoju. Dziwnie się dzisiaj zachowuje, więc mam nadzieję, że z nią porozmawiasz co jej jest.
- Dobrze - uśmiechnęłam się. - W sumie to ja właśnie w tej sprawie przyszłam.

_____________________________________________________________________
Jak myślicie? Co jest Agacie? :D

1 komentarz:

  1. ufff... już myślałam, że karetka jechała do niej... Mam nadzieję, że to nic poważnego:P

    OdpowiedzUsuń